NIE DO OPISANIA!

archiwum – Arktyka i AntarktykaNIEOPISANE!

…ale PETER DE MAAGT, który wrócił z Antarktydy, i tak spróbuje

NURKÓW NA STATEKnurków na statek, czy widzicie wrak?” Jak trudne może być znalezienie 60-metrowego wraku z dziobem wystającym nad wodę?
„Kapitan do nurków, jest godzina 2 ze statku”.
Trudno uwierzyć, że samo minięcie jednej góry lodowej po niewłaściwej stronie może wysłać cię na wyprawę. Ale szczerze mówiąc, przeszukiwanie majestatycznych gór lodowych wydaje się bardziej bonusem niż karą. Pokazuje także, że należy okazywać pełen szacunek temu potencjalnie wrogiemu środowisku.
Jeszcze kilka dni wcześniej byliśmy w Ushuaia na Ziemi Ognistej. „Kraina Ognia” to nieco złowieszczo brzmiąca nazwa tej pięknej części Argentyny. Ushuaia ma swój urok, a dramatyczne krajobrazy Andów to niesamowity widok, ale większość ludzi uważa je za bramę do największego podróżniczego marzenia – Antarktydy.
Miejsce na mv Plancius zapewniliśmy sobie z dużym wyprzedzeniem, gdyż liczba statków ekspedycyjnych oferujących możliwości nurkowania nie jest zbyt duża.
Plancius to holenderski statek do badań oceanograficznych, wycofany ze służby Królewskiej Marynarki Wojennej Holandii, posiadający kadłub utwardzany lodem. Statek obsługiwany jest przez międzynarodową załogę składającą się z około 40 osób – połowa zajmuje się utrzymaniem statku w ruchu, a połowa stanowi personel hotelu.
There are eight expedition staff, including our mistrz nurkowania Kelvin and the two dive-guides, Peter and Frode.
Zanim jednak dotrzemy do białej dziczy Antarktydy, musimy pokonać jeszcze jedną małą przeszkodę, mijając „Kaczora”.
Od wieków nazwa ta budziła strach w sercach żeglarzy. Tam skądinąd niczym niezakłócone fale Oceanu Południowego przeciskają się przez wąskie i płytkie Przejście Drake’a, generując nieprzewidywalne, a czasem bardzo złe warunki morskie.
Załoga zapewnia nas, że Drake jest niezwykle spokojny i według nas jest w miarę możliwy do opanowania, choć statek nadal wyraźnie się toczy. Czasami fala jest wystarczająca, aby przewrócić filiżanki i krzesła.
W rezultacie ponad połowa pasażerów ma za uszami charakterystyczną białą kropkę leku na chorobę lokomocyjną.
Gdyby chciała, lekarz okrętowy mógłby całkiem przyzwoicie zarabiać na sprzedaży tych plastrów.
Rano w domofonie co jakiś czas rozbrzmiewa głos Sebastiana, kierownika naszej wyprawy, któremu towarzyszy zwykłe trzeszczenie. „Dzień dobry…gggggg…, dzień dobry…gggggg…jest…gggggg….na pobudkę, śniadanie jest…gggggg…podawane w…ggggthirtgggg. Słońce jest…gggggg… a…gggggg… wynosi -1 stopień. Dzisiaj zaczniemy…gggggg…o 9…gggggg…od Zodiaku…gggggg.” Nie jestem przekonany, że doszło do przekazania informacji, ale wszyscy wstaliśmy, żeby przygotować się do śniadania.
Our first dive of the trip is used as a check-out to ensure that all equipment is functional and we are properly weighted. Luckily it is not on a boring stretch of coastline, but on the wreck of the Governøren, a large whaling factory ship.
Podczas wyprawy wielorybniczej w 1915 r. statek zapalił się, a kapitan osiadł na mieliźnie, gdy pożar wymknął się spod kontroli. Wrak nadal znajduje się w tym samym miejscu, dziobem znacznie powyżej linii wodnej.
Ze względu na stale pływający lód górne partie są w większości pozbawione życia. Jednak na głębokości kilku metrów inkrustujące życie skolonizowało niektóre obszary statku. Na otaczającym go dnie można znaleźć morskie tryskawki i ukwiały.

W KILKU MIEJSCACH nadal można znaleźć iluminatory w kadłubie. Środek wraku, który sprawia wrażenie mocno zniszczonego, umożliwia obejrzenie ładowni – lub tego, co z niej zostało.
Podczas gdy zimna woda dobrze radzi sobie z ochroną większości wraków, zasolenie wód Antarktyki zwykle utrudnia konserwację. Duży zakwit glonów sprawił, że woda jest stosunkowo zielona, ​​a widoczność jest dość słaba.
Jesteśmy bardzo szczęśliwi z powodu naszego drugiego nurkowania, ponieważ oznacza to, że pierwsze w czasie tej wyprawy nurkowanie z prawdziwą górą lodową odbyło się szybko.
Niestety, zakwit glonów, obecny również w porcie Neko, spowodował zielonkawy kolor wody i ograniczył przenikanie światła w zwykle czystych wodach.
Góra lodowa jest stosunkowo niewielka i możemy jej dużo zobaczyć. Niespodziewanie, a raczej powinienem powiedzieć zielony, odwiedzają nas dwie ciekawskie foki krabojady.
Wygląda na to, że są wyszkoleni w walkach powietrznych, ponieważ nieustannie nurkują od tyłu i ze słońca. Na chwilę pokazują swoje uśmiechnięte twarze, zanim ponownie znikają.
Stosunkowo duże kawałki lodu wypływają na powierzchnię. Najwyraźniej góra lodowa utknęła na dnie i odłamała się jej część.
Po nurkowaniu możemy wylądować na kontynencie Antarktydy, witani przez (zapach) setki pingwinów Gentoo. To prawdziwa przyjemność stanąć pomiędzy wszystkimi członkami Ministerstwa Głupich Kroków Monty Pythona.
Domofon znów wraca do życia: „Kelvin z wiadomością dla nurków, to jest twoje zwykłe 25-minutowe ostrzeżenie, wypływamy za 15 minut”. Czy to typowy brytyjski humor nurkowy?
Tak czy inaczej, to kolejny dzień nurkowania i wszyscy już stracili poczucie czasu. Zegar nie ma tu znaczenia – harmonogram wydarzeń wyznacza pogoda.
Przygotowując się, podziwiamy majestatyczny widok na malowniczy kanał Lemaire, znany również jako „Przełęcz Kodak”. Strome skaliste klify pokryte śniegiem wznoszą się niemal pionowo z wody.
Ponieważ ma około 10 km długości i od 500 m do 1 km szerokości, tworzy wąski kanał. Być może najłatwiejszym sposobem wyobrażenia sobie tego jest antarktyczna wersja Wielkiego Kanionu. Są gorsze lokalizacje, w których można się rozstawić.

NURKUJEMY NA WYSPIE PLENEAU, który znajduje się przy południowym wejściu do kanału Lemaire. Obszar ten znany jest z lampartów morskich, ale pomimo widoku rannego kraba wyciąganego na lodzie, żaden z tych dużych drapieżników się nie pojawia.
Z drugiej strony zauważamy gigantycznego równonoga antarktycznego. Jest to istota wyglądająca na obcą, przypominającą ogromną wszy leśne. Choć określenie „gigantyczne” można uznać za przesadę, z łatwością osiągają wielkość małej dłoni. Mają cztery czułki, dwie pary szczęk, płytki na grzbiecie i kilka par kolczastych nóg. Robią wrażenie, ale gigantyczne równonogi antarktyczne są zwierzętami nieszkodliwymi.
Ogólnie rzecz biorąc, jest to kamieniste dno, z kawałkami granitu i głazami bazaltu. Jeśli przyjrzysz się uważnie, są one pokryte małymi stworzeniami, takimi jak skałoczepy, amfipody i dużą różnorodność gwiazd morskich.
Po południu ponownie próbujemy znaleźć lamparta morskiego, tym razem na wyspie Petermann. Ten skalisty brzeg jest czyszczony przez lód przepływający przez Cieśninę Penola, a życie chroni się na głębokości lub w pęknięciach.
Po raz kolejny, mimo że jest to regularne siedlisko lamparta morskiego, żaden się nie pojawia.
Ale gwiazda słoneczna Antarktydy to prawdziwe odkrycie. To dziwne uczucie, gdy wyszukuje się w Google to zwierzę, gdy okazuje się, że liczba zarejestrowanych obserwacji mieści się w przedziale od 99 do 1000. Jakie to dziwne!
Ten jest na wyciągnięcie ręki od nas. Ma 20-40 ramion, w zależności od wieku i może z łatwością osiągnąć 40 cm.
Znów widzimy mnóstwo skał antarktycznych. Niektóre z nich poruszają się i pokazują swoje prymitywne oczy, które wykrywają ruch pobliskich obiektów.
Chwilę później przelatują trzy pingwiny Gentoo. Ta chwila kończy się w ułamku sekundy. Wow, ci czarno-biali kolesie są szybcy!
Nurkujemy także w pobliżu ukraińskiej bazy Wernadskij. Płytka półka opada, tworząc stromą ścianę pokrytą życiem. Duże góry nie mogą napływać na ten obszar, więc strome ściany są chronione przed szorującym działaniem lodu lodowcowego.
Schodzimy na brzeg, aby odwiedzić stację i spotkać się z personelem. Ukraińcy ciepło nas witają, a Sacha, jeden z pracowników, ma do przekazania wiele historii, nauki i kultury Antarktyki. Za symboliczną sumę jednego funta szterlinga Wielka Brytania sprzedała stację Ukraińcom, którzy nadali jej obecną nazwę. Najprawdopodobniej prowadzą niesamowitą naukę, ale ich prawdziwą sławę zawdzięcza domowej roboty wódka Vernadsky i czynny całą dobę bar.

W CIĄGU NOCYPlancius kieruje się dalej na południe niż zwykle i we wczesnych godzinach rannych przekraczamy koło podbiegunowe, kierując się w stronę wyspy Detaille.
Nie tylko bardzo niewiele osób nurkuje tak daleko na południe, ale mamy też fantastyczną pogodę. Czy możesz sobie wyobrazić czyste, błękitne niebo, słońce i nurkowanie w niesamowitej scenerii Półwyspu Antarktycznego?
Po krótkiej odprawie na miejscu wpływamy do wody wzdłuż wschodniego brzegu wyspy, która szybko opada, tworząc stromą ścianę. Ponownie dominujący lód przeczesuje krajobraz, a głębiej wzdłuż ściany można znaleźć bardziej osiadłe życie. Ściany zdobią żółte gąbki i duże osłonice, a hydroidy i ukwiały machają mackami w nurcie.
W Port Lockroy, starej brytyjskiej stacji, nurkujemy w Jougla Point na wyspie Wiencke. W tym miejscu znajdowała się kiedyś przybrzeżna stacja wielorybnicza, a tusze porzucano na miejscu.
To samo tyczy się pod wodą i gdy tylko dotrzemy do dna, naszym oczom ukazuje się sterta kości wielorybów. Pozostały w nich olej sprawia, że ​​są one doskonałą bazą dla rozwoju ukwiałów. Scena przypomina upiorne nurkowanie w zielonych, ponurych wodach.
Niestety dno morskie składa się z bardzo miękkiego osadu, czegoś w rodzaju popiołu wulkanicznego. Wystarczy zbliżyć się do dna, aby poruszyć muł tak drobny jak pył, a wisi on bardzo długo. Jeden płetwa-kick może zmniejszyć potencjał fotograficzny.
Paradise Harbor zasługuje na swoją nazwę, a zadziwiająca pogoda, która nas wita, jest darem z nieba. Idealne warunki do nurkowania na górze lodowej!

PATRZONE Z GÓRY, możesz być pod wrażeniem wielkości góry lodowej. Jest to jednak dosłownie „czubek góry lodowej”. Gdy znajdziesz się poniżej, będziesz miał dobre wrażenie na temat jego rzeczywistych wymiarów. Ściana spada i opada, aż wpada w ciemną otchłań.
Tam, gdzie słońce oświetla górę lodową, widać wszystkie odcienie błękitu i co najmniej 50 odcieni bieli. To dynamiczna gra światła i cienia – światła słonecznego zmieszanego z kształtami i formami lodu. To magia!
Z bliska widzisz migoczący i rozmazany blask powstały w wyniku zmieszania się wody morskiej ze słodką wodą z góry lodowej i zauważasz różnicę w wyporności.
W drodze powrotnej na północ statek zakotwicza na Wyspie Deception. Oszustwo jest wyjątkowe na świecie, ponieważ znajduje się na szczycie aktywnego wulkanu. Kaldera ma średnicę około 15 km i wąskie, 500-metrowe wejście z jednej strony zwane Miechem Neptuna, przez które statki mogą wpłynąć do zalanego krateru.
Tak więc znaleźliśmy się na Antarktydzie, nurkując przy aktywnym wulkanie, a to nie jest codzienność! Poszarpane klify Whalers Bay górują nad nami, a gdy przygotowujemy się do nurkowania, spada trochę śniegu.
W Whalers Bay fiszbiny, beczki z drewnem i inne artefakty XX-wiecznych myśliwych są widoczne obok opuszczonych budynków brytyjskiej stacji naukowej ewakuowanej po erupcji w 20 roku.
Ponownie nie brakuje przypomnień o połowach wielorybów, ale wisienką na torcie jest wizyta młodego lamparta morskiego. Niektórzy z nurków mają to szczęście, że widzą, jak pływa akrobatycznie wokół nich.
Podczas kolacji pytanie, jak opisać Antarktydę u nas, wywołuje ożywioną dyskusję.
Jak na przykład opisać efekt odłamania się kawałka góry lodowej podczas nurkowania? Trzask brzmi jak eksplozja dynamitu pod wodą i czujesz falę ciśnienia w żołądku.

JAK OPISAĆ koleżeństwo i duch, który rozwija się podczas takiej wyprawy? Wszyscy dochodzimy do tego samego wniosku, że słowa nie są w stanie opisać piękna Antarktydy, a zdjęcia nie są w stanie tego oddać. Za mało jest superlatywów, żeby to opisać i nie da się uchwycić istoty tego przeżycia.
Musisz po prostu sam żyć swoim marzeniem.
A phenomenal diving adventure comes to an end, but we head back with incredible experiences noted in our logbooks, and indelible memories.

PLIK FAKTÓW
DOJAZD DO: Leć do Ushai.
LIVEABOARD: Wzmocniony lodem Plancius o długości 89 m zabiera 116 pasażerów w 53 kabinach, ma 10 Zodiaków i 47 członków załogi/personelu. Jest obsługiwany przez Oceanwide Expeditions.
KIEDY IŚĆ: Visibility is best in the Antarctic winter (our summer). Most tourism takes place November-March, when plankton blooms limit visibility. The group’s dive-komputery indicated on all but one dive a consistent water temperature of -1°C. Above water, windy conditions and temperature drops are common, and wind-chill is a factor.
CENY: Kolejna 11-dniowa wyprawa Planciusem do koła podbiegunowego odbędzie się w marcu 2018 r. i będzie kosztować 6150 euro za osobę, ale inny statek Ortelius uda się tam w marcu 2017 r. za 5950 euro z Oceanwide, www.oceanwide-expeditions.com. Wildfoot Travel oferuje również 11-dniowe wycieczki na Plancius od 4426 GBP z bezpłatnymi miejscami dla grup 10 osób, www.wildfoottravel.com
INFORMACJE DLA GOŚCI: www.bas.ac.uk

Ukazał się w DIVER sierpień 2016

Film przedstawiający nurka dotykającego rekina wielorybiego, co kończy się grzywną #scuba #news

BĄDŹMY W KONTAKCIE!

Otrzymuj cotygodniowe podsumowanie wszystkich wiadomości i artykułów Divernet Maska do nurkowania
Nie spamujemy! Przeczytaj nasze Polityka prywatności więcej informacji.
Zapisz się!
Powiadamiaj o
gość

0 Komentarze
Informacje zwrotne w linii
Wyświetl wszystkie komentarze

Skontaktuj się z nami!

0
Chciałbym, aby twoje myśli, proszę o komentarz.x