Nurkowanie na krawędzi

Nurkowanie na krawędzi
Nurkowanie na krawędzi

ARCHIWUM – DALEKI WSCHÓD

Sipadan cieszy się światową reputacją dzięki nurkowaniu, a wyzwania związane z nurkowaniem w tym miejscu sprawiają, że jest ono o wiele bardziej atrakcyjne, ale kiedy zaczęły się podwodne eksplozje, JO CAIRD zaczęła się zastanawiać, w co się wpakowała. 

DŹWIĘK JAK NIC Coś, co kiedykolwiek wcześniej słyszałem, gwałtownie wyrywa mnie z zamyślenia o makropolowaniu. Podnoszę wzrok znad dna morskiego, by przyciągnąć wzrok mojego kumpla, który był zaniepokojony procesem ustawiania ujęcia prawie przezroczystego, trudnego do wykrycia ślimaka nagoskrzelnego Pikachu. On też najwyraźniej nie ma pojęcia, co się właśnie wydarzyło.
Spoglądam na naszego przewodnika, ale wydaje się on spokojny, więc trochę wstrząśnięty wracam do polowania.
Jestem na rafie domowej w Kapalai, kilka minut jazdy łodzią od miejsca, w którym się zatrzymuję, na pobliskiej wyspie Mabul, u północno-wschodniego wybrzeża Borneo.
Jestem w okolicy, żeby sprawdzić, czy nurkowanie na Sipadan, drugiej wyspie w tej grupie, jest tak fenomenalne, jak się o nim mówi, ale makromagia Mabul i Kapalai to miły dodatek.
Kilka minut później znów jestem zaniepokojony, a potem znowu wstrząsające kośćmi huki, które, jak teraz zakładam, muszą sygnalizować jakieś katastrofalne wydarzenie na powierzchni, jakieś 18 metrów nad moją głową.
Dopiero gdy wracamy na łódź – łódź, której szczerze się obawiałem, że mogła zostać przejęta przez piratów – odkrywam prawdę.
To nie piraci – ulga, biorąc pod uwagę ostrzeżenia FCO przed wszelkimi niezbędnymi podróżami do tej części Malezji – ale nielegalne połowy ryb.
To otrzeźwiające przypomnienie, że nawet tutaj, w jednym z najlepszych miejsc do nurkowania na świecie i miejscu w dużej mierze zależnym od turystyki nurkowej, aby przetrwać, walka o ochronę środowiska morskiego jeszcze się nie skończyła.
Pomimo wstrząsających nerwów przerw, Kapalai oferuje niezwykle bogate wrażenia makro.
Koralowce pierzaste kwitną na pozostałościach małych łodzi i chat zaśmiecających dno morskie, podczas gdy dziesiątki ślimaków nagoskrzelnych krążą po tym miejscu.
Są też rzadsze przysmaki, w tym maleńka żabnica czerwona, tak umiejętnie zakamuflowana na tle gąbki i tak amorficzna w formie, że dopiero gdy szeroko otworzy pysk, naprawdę rozumiem, jak wygląda.
Kiedyś można było nocować na samym Sipadanie, ale w 2004 roku wkroczył rząd Malezji, aby chronić tamtejsze życie morskie i nakazał zamknięcie wszystkich kurortów na maleńkiej wyspie.
Wprowadzono system zezwoleń w celu ograniczenia liczby nurków, w ramach którego każdy z pobliskich ośrodków otrzymał przydział dzienny.
U naszych gospodarzy, Borneo Divers, działa to tak, że rezerwacja na cztery noce gwarantuje Ci jeden pełny dzień nurkowania na Sipadanie.
Jeśli jednak ośrodek nie jest pełny, prawdopodobnie będziesz miał dodatkową okazję do nurkowania, ponieważ harmonogram następnego dnia będzie dostępny na tablicach przy molo i w jadalni poprzedniego wieczoru.
W dni inne niż Sipadan nurkujesz w miejscach niedaleko Mabul lub Kapalai i masz dostęp do doskonałej rafy domowej, gdzie można nurkować o zachodzie słońca i nocą.
Moja pierwsza wizyta w Sipadan – pierwsza z trzech podczas tej ośmiodniowej wycieczki – ma miejsce drugiego dnia. Wyboista, pochmurna podróż trwa około 40 minut, a kiedy docieramy do małego biura na molo, przy białej piaszczystej plaży wyspy zacumowanych jest już kilka łodzi nurkowych z innych ośrodków.

SYSTEM POZWOLEŃ jest ściśle przestrzegane, ale kilkunastu żołnierzy kręcących się wokół tego idyllicznego posterunku strażniczego jest tutaj, aby chronić nurków, a nie rafę. W 2000 r. filipińscy islamistyczni terroryści porwali dwadzieścia jeden osób z Sipadanu, a od tego czasu doszło do szeregu porwań na mniejszą skalę na innych wyspach.
W rezultacie bezpieczeństwo jest tu traktowane bardzo poważnie, nie tylko na Sipadanie, ale w pozostałej części obszaru, gdzie widać silną obecność wojska i policji.
Zanim tu przyjechałem, martwiłem się, że to wszystko stworzy jakąś przytłaczającą atmosferę, ale tak naprawdę jest zaskakująco wyluzowana.
Nie zrozum mnie źle – przebywanie w otoczeniu uzbrojonych żołnierzy, gdy próbujesz się zrelaksować pomiędzy nurkowaniami, nie jest zbyt relaksujące – ale w żadnym momencie (poza momentem, w którym po raz pierwszy słyszę eksplozje) nie czuję się tak, jakbym Jestem w niebezpieczeństwie, a nastrój nigdy nie jest groźny.
Wyposażenie na Sipadanie jest bardzo proste – zadaszone miejsca na piknik, gdzie każdy ośrodek ma stół dla swoich gości, toaletę, kabinę prysznicową i garść drewnianych leżaków – ale okolica jest niezaprzeczalnie piękna, a nurkowanie, oczywiście, że to wszystko jest tego warte.

SIPADAN JEST W Malezji jedyna wyspa oceaniczna, położona na szczycie wygasłego wulkanu, który wznosi się 600 m bezpośrednio nad dnem morskim. Technicznie rzecz biorąc, istnieje 12 miejsc do nurkowania, ale większość z nich nie różni się zbytnio od siebie, biorąc pod uwagę, że topografia rafy otaczającej wyspę nie zmienia się zbytnio w miarę opadania na głębokość.
Nie oznacza to, że te miejsca nie są spektakularne, po prostu jeśli nurkujesz, powiedzmy, Staghorn Crest i Hanging Garden, nie musisz się spieszyć, aby odwiedzić łączące je miejsce, Lobster Lair.
Prawdziwe poczucie topografii można uzyskać w Drop Off, miejscu położonym najbliżej wyspy.
Spójrz w górę z pięknego, płytkiego skrawku koralowego ogrodu, a zobaczysz palmy powiewające na wietrze. Spójrz w dół ponad jaskrawe, przypominające drzewa formy wyrastające ze ściany, a twój wzrok zostanie odciągnięty w ciemność pod spodem.
Pierwszym miejscem, które zabiorę po przybyciu do Sipadan, jest Barracuda Point, ulubione miejsce Divemasterów ze względu na różnorodność życia i morskiego krajobrazu. Przybyliśmy po barakudę, ale żadnej nie można znaleźć, pomimo kuszącej obecności ogromnej ławicy jacków blisko powierzchni, w pobliżu miejsca, w którym rozpoczynamy nurkowanie.
Patrzenie w górę na ten połyskujący, wirujący sufit pełen ryb jest wzniosłym przeżyciem. Ale jest jeszcze do zobaczenia, więc z żalem daję się ponieść delikatnemu prądowi.
Rafa nachyla się tutaj łagodniej niż gdziekolwiek indziej na wyspie, tworząc rozległą dolinę na głębokości około 20 m, w której żyją dziesiątki rekinów białopłetwych. Gromadzą się na dnie morskim niczym gangi kapryśnych nastolatków, odpływając z satysfakcją, gdy ktoś podejdzie zbyt blisko.
W tym obszarze łowiono ryby wielkoformatowe, więc miejscami jest to dość przygnębiający widok, ale rekinom to nie przeszkadza, a koralowce stopniowo wracają do zdrowia.
Lasy koralowców staghorn ustępują pola koralowców stołowych, przeplatanych przez wyglądające na obce gąbki tykwy, niektóre wielkości beczek po oleju. Spodziewam się, że kiedy zajrzę do środka, znajdę coś przerażającego, ale prawie zawsze są one dziwnie puste.
Na tej głębokości kolory są stonowane, ale widoczność jest zawsze doskonała – nigdy mniej niż 20 m, a zwykle więcej.
W pobliskiej Jaskini Żółwi i w Wiszącym Ogrodzie po drugiej stronie wyspy wszystko kręci się wokół ściany. Korale z piór i brokułów zwisające ze skały są pieszczone przez prądy tak zmienne, że nie da się planować z wyprzedzeniem. Najczęstszym sygnałem dawanym tutaj przez divemasterów jest „odwróć się” i często to robimy, zygzakiem w dół, a potem w górę ściany.
Po drodze zachwycają mnie maleńkie ekosystemy w każdej szczelinie i nawisie.
Rogatnica nie większa od mojego paznokcia brzęczy wokół czerwonego miękkiego koralowca, podczas gdy para skorpionów siedzi w towarzystwie na półce.

NIE MNIEJ FASCYNUJĄCE to wybryki dziesiątek żółwi zielonych i szylkretowych, które nazywają Sipadan swoim domem. Straciłem rachubę, ile razy przejeżdżałem blisko nawisu i dopiero w ostatniej chwili zauważyłem jego drzemiącego, ostrzelonego mieszkańca.
Żółwie startują i lądują na rafie jak samoloty na ruchliwym lotnisku, prawie całkowicie nieustraszone w obecności nurków, być może w wyniku programu znakowania wdrożonego przez Instytut Badań Morskich Borneo na Uniwersytecie Malaysia Sabah i różnych lokalnych kurortach.
W pewnym momencie żółw zielony odrywa się od rafy dokładnie w momencie, gdy przelatuję nad głową. Płynę obok niego przez długi czas, na tyle blisko, że widzę pyski dużych pąkli na jego głowie i muszle falujące w nurcie.
Kilka nurkowań później znowu widzę to samo zwierzę odpoczywające na nawisie, pozornie nie niepokojone przez pasażerów skorupiaków.
Jednym z najbardziej ekscytujących momentów wycieczki jest wizyta w Turtle Cavern, miejscu oddalonym o kilka minut drogi od plaży.
Położona na głębokości około 18 m jaskinia z szeroką szyją stanowi wejście do małego systemu jaskiń, w którym znajdują się szczątki dużej liczby żółwi, które tam zasnęły i nie mogły na czas się wydostać.
Nie wolno mi wyjść poza znak ostrzegawczy, który kilka metrów dalej unosi się nad piaszczystym dnem, ale patrzenie na błękit z tego atmosferycznego miejsca jest przeżyciem
przyprawia mnie to o dreszcz, który nie ma nic wspólnego z nadchodzącą od dołu chłodną termokliną.
Moje trzy wizyty w Sipadan są wspaniałe, ale też intensywne – zaczynam o 8 rano, wciskam cztery nurkowania, wracam do ośrodka wyczerpany na czas na szybki prysznic przed kolacją – więc cieszę się z bardziej zrelaksowanych dni w Mabul i Kapalai też.
Na każdej wyspie znajduje się około 20 miejsc do nurkowania, które znajdują się na tyle blisko kurortu, że możemy wracać pomiędzy nurkowaniami, spędzać czas w barze na molo, kąpać się w basenie lub drzemać w naszej wygodnej bliźniaczej chatce na plaży.

WSZYSCY DIVEMASTERY SĄ przyjazny i entuzjastyczny, ale Scott zasługuje na specjalne wyróżnienie ze względu na swoje doskonałe umiejętności obserwacji makro, co najbardziej imponująco zademonstrował podczas wizyty w Mabul o nazwie Panglima Reef w poszukiwaniu karłowatych koników morskich.
Znalezienie gorgoni morskich, które koniki morskie nazywają domem, nie jest trudne, ale zbliżenie się na tyle blisko, aby znaleźć same maleńkie stworzenia, jest trudniejszym zadaniem.
Walcząc mocno z silnym dryfem, który próbuje mnie unieść wzdłuż łagodnie opadającej ściany rafy, szukam i szukam, ale nic nie udaje mi się znaleźć. Scott wskazuje na gałąź koralowca – nadal nic.
Wskazuje mocniej i wreszcie to widzę: konik morski nie dłuższy niż rzęsa, doskonale zakamuflowany na tle różowego domu. Chwilę później znów straciłem przytomność i dopiero naprawdę, kiedy patrzę na zdjęcia mojego kumpla, zaczynam mieć poczucie tego, co „widziałem”.
W Stingray City, kolejnym miejscu w Mabul, po raz pierwszy doświadczam kolejnego niezwykłego zjawiska: ekstrawaganckiej mątwy. Nurkowanie rozpoczyna się dość monotonnie – jest pochmurny dzień, więc rafa jest nudna i wychodzi na nią bardzo niewiele stworzeń. Od czasu do czasu widuję płaszczkę błękitno-cętkowaną, ale przeważnie są one ukryte pod nawisami u podnóża pochyłej ściany rafy i nie robią większego wrażenia.
Potem nagle pojawia się lawina intrygujących ryb i skorupiaków. Najpierw wychodzi babka ognista, wskakująca żartobliwie do swojej nory i z niej, a następnie krewetka modliszkowa, wyglądająca jak paw na nudnym, piaszczystym tle. Potem pièce de résistance, ekstrawagancka mątwa, tak dziwna, że ​​nie mogę uwierzyć w to, co widzę.
Długość mojej dłoni kręci się wokół rozpadliny rafy jak trzmiel w dyskotece. Fotografie nie oddają sprawiedliwości falom czarnych pasków biegnących po grzbiecie – spójrzcie dalej YouTube. To jedna z najbardziej magicznych rzeczy, jakie kiedykolwiek widziałem pod wodą.
Następnego dnia kierujemy się do platformy SeaVenture Rig, tuż przy północnym wybrzeżu Mabul i dobrze widocznej z molo Borneo Divers. Zbudowany w Panamie i wykorzystywany w przemyśle naftowym i gazowym w różnych miejscach na świecie, został wycofany z eksploatacji i przeniesiony tutaj w 1997 r., a obecnie mieści się w nim hotel.
Prąd jest silny na powierzchni i grozi, że wyciągnie mnie z liny, której się trzymam, gdy czekam na resztę grupy, a rdzewiejący spód platformy wznosi się niczym katedra nad moją głową.
Na głębokości 5 m nie ma w ogóle prądu, co pozwala na absorbujące 70-minutowe poszukiwania wszelkiego rodzaju interesujących makrogatunków wśród małych wraków i stert gruzu zaśmiecających dno morskie pomiędzy masywnymi betonowymi stosami platformy wiertniczej.
Zajrzenie do takiego zaśmieconego miejsca zajmuje trochę czasu, ale gdy już to zrobisz, jest mnóstwo do zobaczenia, od zrzędliwych krokodyli i kamienników, przez maleńkie neonowe płazińce i miniaturowe żółte pudełkoryby, po dużą czarną żabnicę, która jest jeszcze trudniejszy do wykrycia niż czerwony w Kapalai. Mija prawie godzina, zanim się zorientowałem.
Ale nie musisz nawet opuszczać Borneo Divers Resort, aby doświadczyć tutaj wspaniałego nurkowania makro.
Rafa domowa, położona przy molo kurortu, posiada ogród koralowy na głębokości 3–10 m i zbiór małych wraków dalej na głębokości około 20 m, więc jest mnóstwo różnorodności, niezależnie od zainteresowań.
Największą satysfakcję dają nurkowania o zachodzie słońca i nocne nurkowania, na które oddaję się prawie codziennie – wieczorem na molo dyżuruje członek zespołu ośrodka, więc wystarczy, że wywieszysz swoje imię i nazwisko na tablicy, aby wiedzieli, że mogą uważaj na ciebie.
Odwiedzając te same miejsca, mam okazję w sposób zwykle niemożliwy obserwować zachowania poszczególnych stworzeń, w tym iglicę pasiastą, połyskującą ławicę sardeli i płazińca perskiego dywanowego, pięknie prezentującego się podczas pływania i przypływu mojego promienia pochodni.

WRACAM DO SIPADANU po raz ostatni ostatniego dnia wycieczki i powrót do Barracuda Point na dwa z czterech nurkowań. Barakudy na początku znowu nam wymykają się, ale przy drugiej wizycie nasza wytrwałość zostaje sowicie wynagrodzona.
Natychmiast znajdujemy zwykłe ławice jacków, pływając z nimi pod silny prąd, zanim zrelaksujemy się w dryfie.
Potem nagle pojawiają się barakudy – kilkadziesiąt sztuk, każda do metra długości, zawzięcie ścigających ławicę.
Nadążamy za nimi przez kilka minut, po czym jesteśmy zmuszeni ponownie wskoczyć w dryf, zachwyceni tym doświadczeniem, ale rozczarowani, że to się tak szybko skończyło.
Potem, gdy ponownie kalibruję swoje oczekiwania co do pozostałej części nurkowania, następuje ostatnia, niezwykła niespodzianka: ławica papugowatych, pasących się ogromnymi białymi dziobami na twardym koralu pod nami, pozostawiając ślad zniszczenia jakich nigdy nie widziałem.
Dzięki prądowi zniknęły niemal natychmiast po przybyciu, ale jestem z nimi wystarczająco długo, aby zrozumieć, dlaczego przewodnicy nurkowi wciąż powracają w to miejsce.
Sipadan, Mabul i Kapalai może nie są najłatwiejszymi miejscami do osiągnięcia i mogą nie być najbezpieczniejszymi, ale jeśli szukasz gatunków pelagicznych, ogrodów koralowych i nurkowania w błocie w jednym miejscu, ta część świata jest dość trudna pokonać.

PLIK FAKTÓW
DOJAZD DO: Malaysia Airlines i Air Asia lecą do Tawau, następnie transfer do portowego miasta Semporna, skąd odpływają statki do Mabul lub Kapalai.
NURKOWANIE I ZAKWATEROWANIE: Hotel Promenade, Tawau, www.promenade.com.my/tawau. Ośrodek Borneo Divers Mabul, www.borneodivers.info
KIEDY IŚĆ: Nurkowanie odbywa się przez cały rok, przy optymalnej widoczności od marca do lipca.
WALUTA: Ringgit malezyjski.
CENY: Loty do i z Tawau od 570 £. Pełne wyżywienie, pięciodniowe pakiety nurkowe od 600 GBP za osobę, obejmujące pojedyncze zezwolenie na Sipadan i transfery do/z Tawau. Wypożyczenie sprzętu nurkowego 17.50 GBP dziennie. Dodatkowe zezwolenie na korzystanie z Sipadanu wynosi 7 GBP dziennie.
INFORMACJE DLA GOŚCI: Turystyka Sabah, Turystyka
ZDROWIE: Najbliższa komora znajduje się w bazie morskiej w Port Blair.
CENY: Koszt lotu w obie strony z Heathrow do Chennai wynosi ok

Film przedstawiający nurka dotykającego rekina wielorybiego, co kończy się grzywną #scuba #news

BĄDŹMY W KONTAKCIE!

Otrzymuj cotygodniowe podsumowanie wszystkich wiadomości i artykułów Divernet Maska do nurkowania
Nie spamujemy! Przeczytaj nasze Polityka prywatności więcej informacji.
Zapisz się!
Powiadamiaj o
gość

0 Komentarze
Informacje zwrotne w linii
Wyświetl wszystkie komentarze

Skontaktuj się z nami!

0
Chciałbym, aby twoje myśli, proszę o komentarz.x