Rdza, Flora i Fauna

HISZPANIA NUREK

Rdza, Flora i Fauna

STEVE DOVER nurkował w La Manga – Mierzei Morza Mniejszego – i nawrócił się do pilnie chronionych atrakcji regionu

0619 la manga nudibranch

Nudibranch w rezerwacie morskim.

Dryf wzdłuż brzegu La Manga w regionie Murcji to zjawisko naturalne, które w dużej mierze zostało przekształcone w język hiszpański wakacje Ośrodek wczasowy. Rozciągający się na długości 13 mil od Cape Palos do Torre de la Horadada,

ta wąska piaszczysta mierzeja była kiedyś głównym miejscem lęgowym żółwi w Morzu Śródziemnym – jeśli nie największym na północnym wybrzeżu Morza Śródziemnego.

Rozwój rozpoczęty w latach 1960. XX wieku i rozwój w latach 70. i 80. położył temu kres. Jednak La Manga jest praktycznie na wyciągnięcie ręki dla nurków z Wielkiej Brytanii, a od tego czasu trendy w zakresie ochrony przyrody znacznie wzrosły. Władze hiszpańskie bardzo poważnie podchodzą do ochrony swojego dziedzictwa morskiego.

To miejsce ma wszystko dla nurków o różnych możliwościach i gustach i jest idealnym miejscem dla początkujących osób wprowadzających się w podwodny świat. Dla tekkie są głębokie wraki; wraki do odnalezienia i zarejestrowania przez zapalonych archeologów; płytkie, trawiaste zbocza, wąwozy i przeprawy dla bełkoczących lucjanów oraz liczne centra nurkowe, w których pracują entuzjastyczni eksperci, którzy pracują zespołowo bardziej niż kiedykolwiek wcześniej na świecie.

Ławica bursztynu.
Ławica bursztynu.

Wszystkie miejsca obiecują zróżnicowane i dość liczne populacje ryb. Dzieje się tak dzięki wprowadzeniu w 1995 roku dużych i chronionych rezerwatów morskich – Reserva Marina de Cabo de Palos e Islas Hormigas.

La Manga była ostatnim celem mojej, corocznej pielgrzymki z moim kumplem. Dołączyliśmy do brytyjskiego klubu Sub-Aqua w 1981 roku i po kilku piankach i trzech suchych skafandrach później pozostajemy członkami i cieszymy się każdą chwilą spędzaną pod wodą.

Poszukujemy lokalizacji odbiegających od standardów i cieszących się zainteresowaniem na różnych frontach. Kiedy Brian po raz pierwszy przesłał mi plan wizyty w środkowej i północnej Hiszpanii, miałem wątpliwości. Zanurkowałem nieco dalej na południe w Andaluzji i stwierdziłem, że jest to rozczarowujące i wyłowiłem.

Informacje od Eda, który prowadzi Scuba Murcia, zmieniły moje postrzeganie. Podał szczegółowe informacje na temat rezerwatu morskiego, a w ramach tego trudniejszej eksploracji znanych chronionych miejsc wraków.

Nurkowanie jest ściśle monitorowane. Rezerwaty morskie oraz znajdujące się w nich wraki, flora i fauna są ściśle chronione i aktywnie nadzorowane przez władze lokalne i federalne. Źle postawiona stopa przez operatora lub nurka grozi karą, którą uważam za proporcjonalną – odebranie paszportu i zatrzymanie przed rozprawą!

Wielka Brytania mogłaby się wiele nauczyć od hiszpańskiej dyscypliny. Władze odważyły ​​się zastosować rygorystyczne przepisy w celu ochrony środowiska morskiego i archeologii morskiej, a dowody pod wodą sugerują, że ich podejście jest skuteczne.

Na nurkowanie w znanych wrakach musieliśmy uzyskać pozwolenie władz lokalnych i federalnych. Scuba Murcia przedstawiła nam swoje argumenty na podstawie naszego doświadczenia w zakresie badań wraków i konserwacji wraków z naszej zbiorowej przeszłości i zdaliśmy ten test.

Jasno przedstawiliśmy nasze wymagania i zapoznaliśmy się z naszymi bliźniaczymi stalowymi 12-tkami ze skrzydłami i zestawami Hogarthian. Dzień pierwszy rozpoczął się od oceny i nurkowania z regulacją zestawu.

Pięciominutowy rejs łodzią z przystani na przylądku Palos zaprowadził nas do miejsca nurkowego w rezerwacie morskim pod skalistą wychodnią, na której znajduje się ostatnia załogowa latarnia morska w Europie.

Mówiono o mola mola i dużym graniku, ale chociaż zauważyliśmy na powierzchni tylko wymachującą górną płetwę samogłowa, nasze 20-metrowe nurkowanie nagrodziło nas w inny sposób.

Kołysząc się, półprzezroczyste zielone wodorosty i trawy świecące w słońcu przenikającym przez czystą wodę, utworzyły zachęcający podwodny krajobraz, wyrzeźbiony przez masywne głazy i formacje skalne. Wśród traw błysnęły liczne ryby, w tym wielka liczba wargaczy kukułkowych, olśniewających w tęczowych barwach.

Przyjrzyj się uważnie, a dostrzeżesz jasnoniebieskie ślimaki nagoskrzelne, a podniesienie oczu odsłoni granika i lucjana, a nawet samotną barakudę. Ed poprowadził nas także przez przepastną przeprawę pod formacjami skalnymi.

Brian i ja wypróbowaliśmy konfigurację Hogarthiana i symulowaliśmy sytuacje poza powietrzem, w których oboje występowaliśmy jako dawca i biorca. Było to bardzo satysfakcjonujące i malownicze 60-minutowe nurkowanie, po którym na resztę wyprawy zrzuciłem 4 kg ołowiu.

Kolacja i wspaniałe czerwone wino z regionu rzeki Duerro w Hiszpanii, z widokiem na plażę, zakończyły nasz pierwszy dzień przyjemnie – 12 euro za wino i 20 za świeże tapas, Perfecto!

Ukazał się w DIVER w czerwcu 2019

Naranjito leży 39 m w dół, siedem minut rejsu łodzią od portu w Cape Palos. Statek ten – jego nazwa oznacza „Małe Pomarańcze” – przewoził pełny, choć nieco niestabilny ładunek hiszpańskich owoców cytrusowych.

Kiedy wieczorem 12 kwietnia 1946 r. w kadłubie statku odbiła się fala sztormu, masa pomarańczowych skrzynek przemieściła się w ładowniach, co spowodowało nieodwracalne przechylenie i zatonięcie tak szybkie, że kilku członków załogi zginęło.

Wrak leży pionowo na dnie morskim, które jest pochylone pod niewielkim kątem – od dziobu do rufy. Było to łagodne zbocze, na którym można było się spodziewać tragicznej katastrofy, której można było uniknąć. Wrak jest umocowany na boi, a zasady panujące w okolicy są takie, że jeśli nie zaistnieje sytuacja awaryjna, należy zejść po boi lub liny strzałowej i tą samą drogą powrócić na powierzchnię.

Ponieważ do pokonania są jedynie prądy konwekcyjne, wymusza to zdrową dyscyplinę „planuj nurkowanie – nurkuj zgodnie z planem”.

Zeskoczyliśmy z boi. Konwekcja. W słupie wody powoduje to termoklinę, czyli zderzenie wody o sprzecznych temperaturach.

Widoczność dla przechodzącego nurka jest zamglona.

Wejście do wody z platformy rufowej w moim 5mm kombinezon było przyjemnym zanurzeniem w wodzie o temperaturze 26°C. Wychodząc z migotania termokliny na 23 m, zastaliśmy nas w 13°!

Gdybym o tym wiedział, zapłaciłbym opłatę za nadbagaż lotniczy i zabrał ze sobą mój suchy skafander.

Widoczność na poziomie około 15 m wkrótce pozwoliła zobaczyć wrak, gdy zeskoczyliśmy w pobliżu dziobu, prosto na kołowrotek ładowni. Wrak jest całkiem nienaruszony, ale całkowicie skolonizowany przez organizmy morskie, które albo chowają się w jego strukturze, albo przepływają wokół niego.

Przylgnęło do niego wiele ukwiałów. Zauważyłem dużą murenę ukrywającą się pod stalową płytą grodziową i duży konger niedaleko w kominie wentylacyjnym. Wyglądało, jakby ktoś kopnął go w szczękę, tak przypadkowe były kąty jego ostrych i groźnych zębów.

Wyglądało to melancholijnie, na sposób Androida Marvina. Czy może istnieć coś takiego jak węgorz cierpiący na przewlekłą depresję?

Skierowaliśmy się w stronę rufy i zeskoczyliśmy pod konstrukcję mostka, aby przepłynąć przez ładownie i wydostać się na pokład. Dalej przez duży otwór zaprowadzono nas do maszynowni, gdzie głównymi elementami są gigantyczny silnik potrójnego rozprężania i kotły – wszystkie mosiężne zawory i manometry nienaruszone.

Po lewej stronie maszynowni jest duży otwór. Nasz instruktor Ed zaczął machać rękami, a kiedy już ustaliliśmy, że nie dzieje się z nim nic złego, podążaliśmy w kierunku cepów i zobaczyliśmy przelatujące przez otwór nie jeden, ale dwa gigantyczne samogłowy – Mola! Spektakularne do zobaczenia, ale niestety zbyt szybkie, aby uchwycić je kamerą.

Szybki zawrót od rufy i wróciliśmy przez szczyt mostu; przez chwyty przednie i z powrotem do boi. Wzniesienie się ponad termoklinę do pierwszego przystanku na wysokości 12 m, potem do 9, 6 i wreszcie 3 m było ulgą termiczną.

Gdy było już zupełnie czysto, wypłynęliśmy na powierzchnię w słońcu i w ciągu kilku obrotów od statku znaleźliśmy łódź nurkową dokładnie tam, gdzie jej potrzebowaliśmy, a platformę podnoszącą. płetwy. Na pewno nie chciałbym próbować drabiny z bliźniaczymi stalowymi 12-tkami.

Następnego dnia nurkowaliśmy Carbonero, nazwany przez lokalnych nurków na cześć przewożonego przez nią ładunku węgla. Naprawdę nazywała się Lilla i była 90-metrowym włoskim włóczęgą, który 13 października 1917 roku zabłądził w kierunku peryskopowym łodzi podwodnej, pięć mil od przylądka Palos.

Rufa Lilla, znana lokalnie jako Carbonero.
Rufa Lilla, znana lokalnie jako Carbonero.

Mniej więcej pionowo na dnie morskim o głębokości 45 m, nadbudówka wraku wznosi się na wysokość 35–32 m. Cechą charakterystyczną, której nie można przeoczyć, jest miejsce, w którym torpeda uderzyła w śródokręcie, powodując dosłownie przełamanie statku na pół.

Kapitan nurka przemierzył to miejsce, aby zająć pozycję, podczas gdy my wyposażaliśmy się. Kiedy rzucili strzał, zauważyłem, że statek wciąż się poruszał.

Być może powinienem był coś powiedzieć, ponieważ istnieje duże ryzyko, że strzał minie linię celu, jeśli łódź będzie nadal płynąć.

Weszliśmy i zeszliśmy w dół. Schodząc obok termokliny i ponownie do zimnej wody, zauważyłem, że wizja również się zamyka. Wyglądało na to, że wpadliśmy

cienką beżową warstwą mułu. Nie wyłonił się też żaden wrak. Kiedy dotarliśmy na głębokość 40 m, wyraźnie widziałem muliste dno morskie i koniec samotnego zdjęcia! Teraz żałowałem, że o tym nie wspomniałem.

Ponieważ byliśmy na 28% nitroxie, zatrzymałem głębokość na 40 m. Ed wybrał cień, zwinął się z linki i ruszyliśmy w jego stronę. Wkrótce z mroku wyłonił się wielki cień rufy i wyskoczyliśmy na poziom pokładu na 35 m.

Podobnie jak wiele wraków, Lilla rozkwitła jako sztuczna rafa, choć została brutalnie zalana w wyniku działań wojennych. Tętni życiem. Przepłynęliśmy przez ławice lucjanów w kierunku dziobu, przyglądając się zakrzywionemu wrakowi i opadając na części, do których dozwolony jest bezpieczny dostęp.

To właśnie w jednym z przesmyków zauważyłem kolejnego kongera, tym razem w dziurze cumowniczej. Ten wyglądał na równie przygnębionego jak okaz Naranjito.

Udało nam się dotrzeć na dziób – po

mały objazd do toalety kapitańskiej z nienaruszoną muszlą klozetową – w momencie, który wyznaczał nasz powrót na rufę.

To dziwna rzecz: na lądzie nie spojrzałbym drugi raz na 70-letnią toaletę, ale znaleziona na zatopionym statku staje się obiektem zachwytu, mającym niemal skarb!

Będąc już na rufie, szybko podnieśliśmy kołowrotek i utrzymaliśmy głębokość do 35 m do strzału. Po 25 minutach postoju szybko zabrano nas windą na łódź i mogliśmy wspominać kolejne wspaniałe nurkowanie w drodze powrotnej do portu.

Nasze ostatnie nurkowania Podczas tej krótkiej wycieczki przebywaliśmy w błyszczących wodach rezerwatu morskiego Islas Hormigas, w miejscu zwanym Bajo de Fuera. Obydwa nurkowania miały głębokość 37 m, a czas nurkowania wynosił odpowiednio 65 i 48 minut – ze zdrową przerwą i lunchem pomiędzy nimi.

Na głównej wyspie Isla Hormigas znajduje się dość widoczna latarnia morska, ale ta widoczna wychodnia jest otoczona zanurzonymi szczytami wznoszącymi się dość stromo od ponad 90 m do zaledwie 2-3 m pod powierzchnią.

Największy z nich Bajo de Fuera ma dwa szczyty, a pomiędzy nimi znajduje się płytkie siodło. Jego nazwa oznacza „mały na zewnątrz” i myślę, że oznacza to poza główną wyspą.

Nieszczęśni kapitanowie i ich załogi, które przeoczyły tę subtelność, widziały latarnię morską, ale być może były błogo nieświadome tego, co im powiedziała – to znaczy: „Uważajcie z dala od tego obszaru, nie tylko mnie, ponieważ tylko mnie można zobaczyć".

Opuściliśmy stałą boję i wypłynęliśmy po lądowej stronie masywnego szczytu, powoli dryfując na zniszczone pozostałości kilku wraków. Mówię kilka, ponieważ w rzeczywistości jest to ogromne pole gruzu, które rozciąga się w górę i w dół poza planowany limit 37 m.

Podczas pierwszego nurkowania natknąłem się na całkowicie nienaruszony telegraf z brązu, a podczas drugiego wyjąłem z dna morskiego doskonały mosiężny iluminator. Te artefakty na początku lat 1980. były przedmiotem marzeń nurków wrakowych. Czasy się zmieniły i to na lepsze, więc pozostawiono je, aby wielu innych nurków mogło ich doświadczyć.

Od 37 m powoli trawersowaliśmy w górę i wokół szczytu, podziwiając wielkie ławice ryb i wiele masywnych i przyjaznych graników. Nigdy nie widziałem tylu graników podczas jednego nurkowania, ile podczas każdego z dwóch nurkowań, które zrobiliśmy w tym miejscu.

Kilka muren przysiadło w jasnozielonych kryjówkach trawy morskiej, a naszym celownikom przeleciały kukułki i wargacze tęczowe.

Poziom życia, który powrócił od czasu utworzenia rezerwatu w 1995 r., jest dowodem takich inicjatyw.

Samo opadanie od strony morza jest tak majestatyczne jak każda ozdobiona koralowcami ściana w Morzu Czerwonym lub Morzu Koralowym.

Nieco więcej złych przeczuć, gdy skała opada masywnymi przyporami w głęboki mrok. I wiesz, że tam na dole są uśpione wraki statków.

Poczułem się, jakbym dotknął wierzchołek podwodnej archeologicznej góry lodowej tuż za naszymi wspólnymi drzwiami Europy. Szczególnie dla klubów o przekroju umiejętności i kwalifikacji otwiera się ogromna szansa na prowadzenie badań wrakowych i archeologicznych.

W wodach przybrzeżnych La Manga, na różnych głębokościach, można znaleźć znacznie więcej wraków.

Wiele z nich pochodzi z czasów wojny światowej, ale wystarczy spojrzeć na mapy, bliskość starożytnego portu w Kartagenie i zmiany władzy między islamem a chrześcijaństwem na przestrzeni wieków (nie wspominając o Rzymianach – co oni zrobili dla Hiszpanii? ) sugerują, że na odkrycie wypraw nurkowych czeka mnóstwo pozostałości archeologicznych.

Morze Czerwone? Malediwy? Wielka Rafa Koralowa? A może podróż pełna potencjalnych odkryć i przełomów? Wiem, który bym wybrał.

PLIK FAKTÓW

DOJAZD TAM> Steve i Brian polecieli easyJet z Gatwick na lotnisko Murcia-Corvera z limitem bagażu 23 kg.

DIVING> nurkowanie w Murcji, scubamurcia.com

ZAKWATEROWANIE> Hotel Entremares, entremares.es, ale wzdłuż paska La Manga są tańsze opcje.

0619 manga Cabo de PalosKIEDY IŚĆ> Generalnie w miesiącach letnich.

PIENIĄDZE> EUR.

CENY> Loty w obie strony kosztują 270 funtów, transfer taksówką w obie strony 50 euro. Hotel Entremares kosztuje 100 euro za noc za widok na morze i pokoje typu king-size. Nurkowanie trwające pięć dni kosztuje parę 330 euro za sztukę, wliczając określone wymagania dotyczące zestawu.

Informacje dla gości> murciaturistica.es

Film przedstawiający nurka dotykającego rekina wielorybiego, co kończy się grzywną #scuba #news

BĄDŹMY W KONTAKCIE!

Otrzymuj cotygodniowe podsumowanie wszystkich wiadomości i artykułów Divernet Maska do nurkowania
Nie spamujemy! Przeczytaj nasze Polityka prywatności więcej informacji.
Zapisz się!
Powiadamiaj o
gość

0 Komentarze
Informacje zwrotne w linii
Wyświetl wszystkie komentarze

Skontaktuj się z nami!

0
Chciałbym, aby twoje myśli, proszę o komentarz.x