Oldenburg przez dwie wojny światowe

NURKOWNIK Wrakowy

Oldenburg przez dwie wojny światowe

Najważniejszy niemiecki statek rajdowy podczas I wojny światowej, ostatecznie zatonął jako statek handlowy w norweskim fiordzie podczas ataku RAF podczas II wojny światowej. Leży na głębokości 1 m – a jak często można nurkować na głębokich wrakach tuż przy brzegu? – pyta RENE B ANDERSEN

1118 Oldenburg1
Na wraku nadal znajdują się iluminatory. Zanim Oldenburg zatonął, mocno się spalił, dlatego wewnątrz znajdują się otwarte przestrzenie umożliwiające dostęp.

Pojawił się w DIVER listopad 2018

PUNGO ZOSTAŁO ZBUDOWANE w 1914 r. przewoziła banany między Kamerunem a Niemcami, ale nie mogła uniknąć I wojny światowej. Wszedł do służby w niemieckiej marynarce wojennej w 1915 roku i został przebudowany na statek desantowy.

Raiderami były statki handlowe – głównie chłodnie, ponieważ zaprojektowano je z myślą o szybkości – przewożące broń i miny.

Płynęliby pod fałszywym nazwiskiem i banderą, z zakamuflowanym uzbrojeniem i załogą, mając w ten sposób nadzieję na niezauważone przejście przez brytyjską blokadę. Wtedy mogliby swobodnie stawiać miny lub przechwytywać lub zatapiać wrogie statki towarowe.

Wyposażony w cztery działa 6-calowe i jedno 4-calowe, dwie wyrzutnie torpedowe i 500 min, Pungo stał się w 1916 roku Mowe, a następnie Vineta i przeprowadził kilka nalotów na Atlantyk, Kattegat, Skagerrak i Morze Bałtyckie, zdobywając i zatapiając 42 statki. HMS King Edward padł ofiarą jednej z jej min.

Kolejną ofiarą był „Georgic”, który został zatopiony z 1200 końmi na pokładzie oraz uzbrojony statek towarowy „Otaki”, który stawił opór, ale nie mógł dorównać swojemu przeciwnikowi – najskuteczniejszy ze wszystkich niemieckich statków desantowych.

Po zakończeniu działań wojennych w 1918 roku statek został przekazany Brytyjczykom w ramach rekompensaty wojennej i wrócił do przewozu bananów pod nazwą Greenbrier. Następnie w 1933 roku niemiecki przewoźnik kupił ją i przemianował na Oldenburg.

Podczas II wojny światowej Oldenburg został ponownie wciągnięty do służby wojskowej, ale z przydziałem na mniejszą linię frontu, przewożąc ładunki między Niemcami a Norwegią dla nazistowskich okupantów.

Okręt został ponownie uzbrojony w działa przeciwlotnicze i przeciwokrętowe. I wydawało się, że i ona przeżyje tę wojnę bez szwanku, aż do wydarzeń rana 7 kwietnia 1945 roku.

STATEK Z ŁADUNKIEM ryb kierowanych do Niemiec, został zakotwiczony po zachodniej stronie Vadheim w Sognefjorden w Norwegii. Był w konwoju z innym statkiem handlowym i dwoma statkami eskortującymi, V5301 i V5302, starymi uzbrojonymi łodziami wielorybniczymi.

Następnie pojawiło się dwadzieścia jeden samolotów RAF Beaufighter i 16 Mustang, a załogi statków myliły się, sądząc, że wysokie góry wokół fiordu zapewnią im jakąkolwiek ochronę.

Ich działa przeciwlotnicze weszły do ​​akcji, ale kilka rakiet uderzyło w Oldenburg poniżej linii wodnej, przez co okręt zaczął nabierać wody i tonąć.

Istnieje stare zdjęcie przedstawiające ją przekrzywioną i płonącą, ale tylko jeden członek załogi i siedmiu członków załogi przeciwlotniczej zostało rannych.

Albert Carr, były pilot 489 Dywizjonu, który brał udział w ataku, odwiedził Vadheim w 1987 roku.

Powiedział, że tego ranka 1945 roku spodziewał się ciepłego powitania ze strony dobrze uzbrojonych niemieckich okrętów i jego samolot został trafiony, chociaż udało mu się polecieć z powrotem do bazy.

Później brytyjskie samoloty zderzyły się w zewnętrznej części Sognefjorden z niemieckimi samolotami stacjonującymi w pobliżu Bergen, powodując straty po obu stronach. Drugi statek towarowy, Wolfgang LM Russ, przeżył, choć miał zostać zatopiony w następnym miesiącu na wodach duńskich.

1118 Oldenburg2
Rufa znajduje się na głębokości 75 m. Niestety pistolet spadł i leży w błocie.

Wrak Oldenburga leży po zachodniej stronie fiordu i można go nurkować z brzegu. Mała droga prowadzi do czerwonego domu z prywatnym parkingiem, ale właściciel nie ma nic przeciwko parkowaniu tam nurków, jeśli wrzucą wymaganą opłatę (równowartość 5 funtów) do skrzynki pocztowej obok schodów, które postawił, aby to zrobić łatwo dostać się do wody.

Ostatecznie mówi mi, że planuje wynająć dom, który byłby idealny do nurkowania.

Ze schodów jest 80 m do wraku z boją, na którym zwykle znajduje się boja.

Pierwszą rzeczą, którą rzuca się w oczy podczas schodzenia, jest rufa znajdująca się na wysokości około 27 m. Statek leży na prawej burcie, a rufa z dużymi otworami na kotwice wzniesiona jest kilka metrów nad dno. Wygląda na to, że wrak musiał zsunąć się w dół zbocza.

Kotwicy i łańcucha nie ma, ale wciągarka kotwiczna nadal stoi na pokładzie.

Nieco niżej znajduje się platforma dla działa przeciwlotniczego, prawdopodobnie działa przeciwlotniczego kal. 20 mm. Na krawędzi znajduje się stalowa płyta, ale leży ona odwrócona w błocie i wydaje się, że broń nadal tam jest.

Za pierwszą ładownią następuje maszt i rama ładunkowa, które schodzą na dno morskie zarośniętymi drutami, wciąż malowniczo połączonymi z poręczą. Bocianie gniazdo nadal wisi na maszcie.

DZWON ZOSTAŁ Ocalony pod koniec lat 1980., choć trudno było go znaleźć, bo znajdował się nad bocianiem gniazdem, gdzie nikomu nie przyszłoby do głowy go szukać.

Nadbudowa ma wysokość około 45 m i nadal stoi w dobrym stanie na dwóch poziomach, z poręczami na krawędziach.

W niektórych oknach są nawet szyby, ale brakuje drewnianego mostu, a raczej pozostałości walają się na dnie morskim.

Nadal widać otwory na śruby, w których konsola kierownicy została uratowana na początku lat 1990. XX wieku, co nie było łatwym zadaniem, biorąc pod uwagę jej masę 240 kg.

Przypadkiem udało mi się zdobyć jego zdjęcie w idealnym stanie – a także zdjęcie dzwonu noszącego dawną nazwę Möwe.

Część drewnianego pokładu jest przegniła, są też duże dziury, w których może pływać nurek – jednak należy zachować ostrożność, biorąc pod uwagę wiek wraku i muliste dno. W 1990 roku w ten sposób życie stracił nurek.

1118 Oldenburg3
Jedna z wielu wieżyczek strzelniczych spadła z wraku.

Za mostem zobaczyliśmy mlecznobiałą mgłę, która ciągnęła się w dół i ograniczała widoczność. Może to mieć coś wspólnego ze słodką wodą wpływającą do fiordu z rzek.

Kilka żurawików łodzi ratunkowych jest ładnie porośniętych pawiami i zawilcami morskimi. Kolejna konstrukcja, jak patrzę na stare zdjęcia, z pewnością znajduje się w miejscu, w którym stał lej, choć muszę przyznać, że nie zauważyłem jej leżącej na dnie morskim.

Świetlik prowadzi w dół do maszynowni. W niektórych iluminatorach nadal znajdowało się szkło, a niektóre pokrywy były otwarte, dzięki czemu można było zajrzeć do środka, chociaż byłem zbyt zajęty robieniem zdjęć wraku.

Dalej znajdowała się kolejna konstrukcja, a przed nią coś, co wyglądało na zbiornik ciśnieniowy. Pomiędzy tym odcinkiem aż do mostu widziałem kilka wieżyczek strzelniczych.

Przy maszcie nr 2 jest ładny pokład z dużą ilością robaków rurkowych, ale w tym miejscu głębokość wynosi około 60 m.

W DÓŁ RUFY, po obu stronach balustrady znajduje się chodnik, a za nim różne konstrukcje, które będą przedmiotem dochodzenia podczas mojej następnej wizyty. Na dnie morskim znajduje się mnóstwo gruzu, który prawdopodobnie spadł w wyniku rdzewienia konstrukcji.

Na dnie statku nieco wyżej widać śrubę i ster, oba w idealnym stanie i tworzące piękny widok.

A biorąc pod uwagę sposób, w jaki leży wrak, jest on dumny. Można pod nim pływać, ale moją uwagę przykuły duże skały na sterze. Jak tam trafili?

Głębokość wynosi tutaj 75 m, więc czas płynie szybko. Po siedmiu minutach komputer pokazuje, że wynurzenie się z dekoracją zajmie 30 minut.

Jest też na co popatrzeć w drodze na górę. Jeśli podążysz za wrakiem w górę i dojdziesz do dziobu, będziesz mógł utrzymać kierunek. Jest tam lina prowadząca, która sięga 6-8 m, a kończy się tuż przy schodach, gdzie można również ustawić butelki sceniczne.

Nie ma potrzeby obciążania organizmu, aby po dekompresji podnieść wszystko na raz. Zamiast swobodnie się wynurzać, możesz popłynąć wzdłuż krawędzi wraku, a czas dekompresji upłynie znacznie szybciej, gdy będziesz miał na co patrzeć. Można nawet znaleźć kilka ślimaków nagoskrzelnych.

Nurkowałem już wcześniej w Oldenburgu, w 2010 roku, na powietrzu. W tamtym czasie byłem ograniczony do 40 m, ale tym razem na rebreatherze udało mi się zobaczyć cały wrak do 75 m.

Pozostało jednak wiele szczegółów, którym muszę się bliżej przyjrzeć następnym razem, w tym maszynownia, rufa z nadbudówką, działa na dole i nadbudówka w sterówce.

Być może uda mi się także przeniknąć do niektórych dziur we wraku, co umożliwi wykonanie pięknych zdjęć.

Podczas tej wyprawy udało nam się wykonać trzy nurkowania, ale następnym razem na pewno będziemy potrzebować więcej – jest też Inger Six, wrak niemal tej samej wielkości, którego jeszcze nie zbadałem.

Film przedstawiający nurka dotykającego rekina wielorybiego, co kończy się grzywną #scuba #news

BĄDŹMY W KONTAKCIE!

Otrzymuj cotygodniowe podsumowanie wszystkich wiadomości i artykułów Divernet Maska do nurkowania
Nie spamujemy! Przeczytaj nasze Polityka prywatności więcej informacji.
Zapisz się!
Powiadamiaj o
gość

0 Komentarze
Informacje zwrotne w linii
Wyświetl wszystkie komentarze

Skontaktuj się z nami!

0
Chciałbym, aby twoje myśli, proszę o komentarz.x