Sekrety Sveti Pavao

Archeolodzy przy pracy na wraku na głębokości 50 m – REDAKCJA Igor Miholjek
Archeolodzy przy pracy na wraku na głębokości 50 m – REDAKCJA Igor Miholjek

Badając dno morskie u wybrzeży Chorwacji, dwóch płetwonurków odkryło dobrze zachowany porcelanowy wazon. Jak się okazało, w XVI wieku na taką ceramikę mogli sobie pozwolić jedynie najbogatsi ludzie. MARJAN ZIBERNA raporty, główne fotografia by ARNE HODALIC

Przeczytaj także: 20 najlepszych wraków statków na świecie

Morze Adriatyckie

MORZE ADRIATYK ZAWIERA wiele wraków statków, a nurkowanie w nich może być ekscytującym przeżyciem. Jeszcze bardziej ekscytujące jest nurkowanie w miejscu, które wcześniej było nikomu nieznane.

Latem 2006 roku dwóch płetwonurków z chorwackiego klubu nurkowego Sava-Medvescak natrafiło na wazon wśród pozostałości starego wraku statku w pobliżu wyspy Mljet w Dalmacji. W tamtym czasie nie mieli pojęcia, jakiego niezwykłego odkrycia dokonali, chociaż liderka ich grupy, archeolog Jurica Bezak, przeczuwała, że ​​może to być ważne.

Bezak powiedział o odkryciu swojemu pracodawcy, Chorwackiemu Instytutowi Ochrony Przyrody (CCI), a następnego lata eksperci CCI, w tym Bezak, rozpoczęli systematyczne badanie miejsca i zaczęli wydobywać część znalezionych tam przedmiotów.

Nazwali go „wrakem statku Sveti Pavao”, ponieważ znajdował się w pobliżu niebezpiecznej podwodnej mielizny o tej nazwie. Prawdopodobnie przyczyną zagłady statku były ząbkowane skały, ustawione niemal dokładnie na poziomie morza.

Wrak leży na głębokości 40-50 m, dlatego praca nurków była pracochłonna i trudna. Początkowo wydawało im się, że odkrycie dotyczyło stosunkowo niepozornego wraku statku z XVI lub XVII wieku.

W toku prac okazało się jednak, że był to najprawdopodobniej wenecki statek handlowy, który popadł w ruinę w latach 1580-1590, a znaczną część jego ładunku stanowiła niezwykle cenna ceramika frytkowa z osmańskiego miasta Iznik. .

Na wraku odnaleziono ponad 100 egzemplarzy tej ceramiki i jest to odkrycie wyjątkowe – nigdy wcześniej nie odnaleziono takiego statku.

XVI wiek – Miasto Iznik

W XVI WIEKU miasto Iznik, położone 60 mil na południowy wschód od Stambułu, było głównym osmańskim ośrodkiem produkcji wysokiej jakości malowanych płytek porcelanowych. Jej warsztaty osiągnęły swój szczyt w latach 1480-1670, pracując pod patronatem dworu osmańskiego. Płytki zlecono do dekoracji wielu najsłynniejszych miejsc kultu, w tym słynnego Sulejmana i Błękitnych Meczetów w Stambule.

Iznik produkował także różnorodne talerze, dzbany i kubki, które cieszyły się dużym uznaniem nie tylko w Imperium Osmańskim, ale także wśród zamożnych Europejczyków. Byłyby transportowane po całym kontynencie statkami handlowymi odwiedzającymi główne centra handlowe, takie jak Dubrownik, Wenecja i Genua.

Jednak obecnie wiadomo, że istnieje tylko około 3000 okazów ceramiki z Iznika, w większości znajdujących się w posiadaniu muzeów, a niektóre w rękach prywatnych kolekcjonerów. We współczesnej Turcji zachowało się bardzo niewiele przykładów.

Eksploracja wraku

NURKOWANIE W CELU EKSPLOATACJI WRAKU od początku okazało się wyzwaniem. „Maksymalna głębokość wynosi 49 m i oczywiście, jeśli chcesz wydajnie pracować na takiej głębokości, jedyne, czego naprawdę potrzebujesz, to czas” – mówi Arne Hodalic, jeden z nurków zaangażowanych w kontynuację projektu eksploracji wraku statku Sveti Pavao, pracujący jako fotograf, który rejestruje znaleziska na miejscu. „Aby wydłużyć czas denny i skrócić przystanki dekompresyjne, przyjęliśmy poważne podejście techniczne.

Talerze, filiżanki, wazony, miski – XVI-wieczna ceramika iznicka to rzadkość.
Talerze, filiżanki, wazony, miski – XVI-wieczna ceramika iznicka to rzadkość.

„Nurkowania ograniczały się do jednego nurkowania dziennie, a po czterech dniach nurkowania mieliśmy jeden dzień wolny” – mówi. „Produkowaliśmy własną mieszankę nitrox 24, która była nieco powyżej zalecanego limitu PO2 dla takich głębokości, choć dla doświadczonych nurków zawodowych nie powinno to stanowić (i nie było!) problemu. Ta mieszanka zapewniła nam kilka minut dodatkowego czasu dennego.

„Standardowe nurkowanie każdego z 15 nurków biorących udział w eksploracji nie miało przekraczać 30 minut czasu dennego, więc mieliśmy prosty i nieco bezpieczniejszy plan dekompresji na takie nurkowanie. Byłoby to wydrukowane na tablicy informacyjnej na łodzi i proszone, aby każdy nurek zapamiętał przystanki deco na wypadek komputer awaria. Dla każdego uczestnika obowiązkowy był licznik czasu nurkowania.”

Na miejscu zainstalowano butle awaryjne na wypadek nieoczekiwanego problemu lub awarii sprzętu, a na wysokości 6 m umieszczono stację dekompresyjną z sześcioma automatami podłączonymi do 50-litrowego zbiornika 100% tlenu, aby skrócić przystanki dekompresyjne.

„Nurkowanie było pełne błękitu, ale widoczność była naprawdę dobra i już na głębokości 25–30 m widzieliśmy zbliżające się dno” – mówi Hodalic. „Nie mieliśmy żadnych wytycznych, ponieważ ogromne białe węże używane w podwodnych pompach próżniowych Mammoth były więcej niż widoczne w ciemnoniebieskiej otchłani.

„Temperatura wody wynosiła przyjemne 23–25°C, więc oprócz nudy na przystankach deko, nurkowania trwające od 60 do 90 minut były czystą radością, zwłaszcza jeśli tego dnia na dnie można było odkryć jakieś nowe odkrycia”.

Do 2010 roku do chorwackich archeologów dołączyło kolejnych badaczy z Wenecji, a los statku i historia jego cennego ładunku nadal pozostawały niejasne.

„Przepływając przez płyciznę w pobliżu Mljet, statek prawdopodobnie uszkodził kadłub” – wyjaśnia Igor Miholjek, kierownik Działu Archeologii Podwodnej CCI i osoba odpowiedzialna od początku za badania. „Woda wdarłaby się do statku, ale przy prędkości, z jaką się poruszał, płynął jeszcze przez krótki czas. Dlatego też pozostałości znajdują się 200 m od płycizny.

„W tamtym czasie statki pływały zazwyczaj wzdłuż kanału między Mljet a półwyspem Peljesac, więc nie wiemy, dlaczego ten statek przepływał przez niebezpieczne płycizny na południe od Mljet.

„Mógł być ścigany przez piratów, ponieważ Mljet był wówczas znany jako wyspa piracka”.

PRZEŁOM WRZUTU

NADszedł PRZEŁOM kiedy zespół zlokalizował dzwon statku i monety. „Gdy tylko dzwon został odnaleziony, wyraźnie można było dostrzec łacińską liczbę „MDLXVII” [1567]. Wskazywał rok odlania dzwonu i wskazywał najbardziej prawdopodobny rok zwodowania skazanego na zagładę statku – kluczową informację do jego badań” – mówi Jurica Bezak. „Ustalono również rok, przed którym nie mogło dojść do katastrofy”.

Inskrypcje na srebrnych monetach osmańskich, zwanych akches, wskazywały, że zostały one wyemitowane za panowania osmańskiego sułtana Murada III, w latach 1574–1595. A zatem minęło ponad 400 lat od rozbicia się statku i w tym czasie większość substancji organicznych materiał uległ zniszczeniu.

Jednak w piasku zachowały się pozostałości żeber i niektórych innych drewnianych części, co doprowadziło badaczy do wniosku, że statek miał około 24 m długości.

Choć stosunkowo krótki, jego szeroka belka pozwoliła mu przewieźć mnóstwo ładunku.

W piasku znaleziono także armatę. Ze względu na niebezpieczeństwo ataków piratów artyleria była często przewożona na statkach handlowych pływających po Adriatyku, a weneckie statki handlowe były również celem ataków Uskoków, najemników Habsburgów, którzy prowadzili wojnę partyzancką przeciwko Imperium Osmańskiemu.

Na armacie widniał lew, symbol Republiki Weneckiej, co było wyraźnym znakiem, że był to wenecki statek należący do zamożnej osoby.

Z pewnością leciał ze wschodu, najprawdopodobniej ze Stambułu, i prawdopodobnie zmierzał do Wenecji. Wschodnie wybrzeże Adriatyku oferowało najkorzystniejsze warunki żeglarskie i lepsze możliwości zaopatrzenia na trzytygodniową podróż między tymi ważnymi miastami.

Handel kwitł. „Duże ilości szkła, drogich tkanin, złotej biżuterii, okularów, papieru, mydła i zegarów… wyeksportowano z Wenecji na wschód” – mówi archeolog Lilijana Kovacic z Muzeów w Dubrowniku. „Z Imperium Osmańskiego do Wenecji przywieziono duże ilości zbóż, a także przedmioty sztuki użytkowej, surowy jedwab, bawełnę, tkaniny jedwabne, wełnę moherową, skórę, tkaniny z włosia wielbłąda, sprzęt dla koni, broń zdobioną arabeskami, ceramikę i różne ciekawostki.”

Jeśli zatopiony statek u wybrzeży Mljet przewoził takie towary, większość nie przetrwała niszczącego działania czasu, ale wydawało się, że większość ceramiki została starannie ułożona w drewnianych beczkach i owinięta słomą lub płótnem, co wyjaśnia jej doskonały stan zachowania.

„W domach aukcyjnych takich jak Sotheby’s i Christie’s ceny takich pojedynczych przedmiotów sięgają 30,000 XNUMX funtów i więcej” – mówi Igor Miholjek. „Jestem pewien, że „talerz do pizzy”, jak nazywamy jeden z talerzy znalezionych u wybrzeży Mljet, zarobiłby nam co najmniej tyle, ponieważ jest bardzo dobrze zachowany, z ładną glazurą”.

Zachowały się niektóre fragmenty dziobu statku i jego drewniane części.
Zachowały się niektóre fragmenty dziobu statku i jego drewniane części.

Nie oznacza to, że którekolwiek ze znalezisk jest na sprzedaż. Cała ceramika Iznik znaleziona w Sveti Pavao jest traktowana jako część chorwackiego dziedzictwa kulturowego.

Turecki historyk sztuki dr Nurhan Atasoy, prawdopodobnie czołowy na świecie znawca ceramiki z Iznika, napisał, że fakt, że znaleziska zostały załadowane na statek w celu eksportu do europejskich klientów „wyjaśnia istnienie herbów wybranych rodzin na indywidualnych przykładach ceramiki iznickiej, znajdującej się w zbiorach europejskiej szlachty.

„Szeroki wybór wzorów w tej kolekcji oraz zawiłość obrazów wskazują na szerokość twórczości artystycznej”.

Specjaliści badający ceramikę ze zdziwieniem dowiedzieli się, że obejmowało ona aż cztery z pięciu stylów zdobienia naczyń ceramicznych, jakie rozwinęły się w tym okresie w Izniku. Każdy sułtan osmański kultywował własnego mistrza Iznika, który rozwinął swój własny styl dekoracyjny, a zanim odnaleziono wrak, zakładano, że style te zanikały, gdy na tron ​​wstąpił nowy sułtan i wybrał mistrza.

Znaleziska wykazały jednak, że style przetrwały zarówno mistrza, jak i sułtana – prawdopodobnie ze względu na zapotrzebowanie konsumentów.

Po żmudnych pracach konserwatorskich CCI i Muzeum Mimara w Zagrzebiu po raz pierwszy wystawiły w 2015 r. znaleziska wraku statku Sveti Pavao wraz z katalogiem, który pozwolił nawet laikowi wgląd w ich znaczenie.

„Teraz trwają negocjacje w sprawie wystaw w Londynie, Marsylii i Piranie [w Słowenii]” – mówi Miholjek. „Ludzie rozumieją, że jest to wyjątkowe odkrycie na skalę światową”.

Film przedstawiający nurka dotykającego rekina wielorybiego, co kończy się grzywną #scuba #news

BĄDŹMY W KONTAKCIE!

Otrzymuj cotygodniowe podsumowanie wszystkich wiadomości i artykułów Divernet Maska do nurkowania
Nie spamujemy! Przeczytaj nasze Polityka prywatności więcej informacji.
Zapisz się!
Powiadamiaj o
gość

0 Komentarze
Informacje zwrotne w linii
Wyświetl wszystkie komentarze

Skontaktuj się z nami!

0
Chciałbym, aby twoje myśli, proszę o komentarz.x