Dekodowanie tajemnic morskich: wyprawa nurkowa w Tajlandii

Dzwon okrętowy
Tim i Sam z dzwonkiem (Tim Lawrence)

Pochodzący z Tajlandii łowca wraków TIM LAWRENCE i jego zespół nurków wydobyli niedawno ten artefakt z wraku statku, ale mówi nam: „Jestem trochę sfrustrowany tym dzwonkiem – czyż nie powinien on rozwiać niepewności?” pomoże wypełnić luki…?

Życie morskie kapitana Kai

29 maja 1945 r. Kapitan Kai, weteran Morza Południowochińskiego, większość z 35 lat spędził na morzu. Widząc na własne oczy ewolucyjny wpływ pary na handel, czuje się zasmucony jego wpływem i źle myśli o tym, co uważa za łagodniejszych marynarzy, których wytworzyła para. 

Przeczytaj także: Deportowany nurek wraca – ale grozi mu zarzut irygacji

Kai woli żaglowców ze starej szkoły. Niemniej jednak w czasie wojny musi wziąć taką załogę, jaką uda mu się pozyskać. Wojna spowodowała szybkie zmiany w tym odległym zakątku świata. Handel przybrzeżny kwitnie, a on będzie nadal czerpał zyski – jeśli tylko uda mu się utrzymać na powierzchni wystarczająco długo.

Najbardziej doświadczeni miejscowi marynarze pracują na większych japońskich statkach towarowych, które są celem amerykańskich okrętów podwodnych, więc mając niewielu doświadczonych marynarzy, kapitan Kai musi polegać na lokalnej tradycji, aby przekazywać swojej załodze wiedzę o morzu. Trzyma się tradycji, jak cień rei na pokładzie jego 200-tonowego szkunera. 

Na razie Amerykanie zostawili mniejsze statki w spokoju, ale jeśli pogłoski o stratach są prawdziwe, to tylko kwestia czasu, zanim handel przybrzeżny stanie się celem na peryskopie wroga.

Na pokładzie rozbrzmiewa osiem dzwonów, zmiana warty co cztery godziny pozwala świeżemu spojrzeniu na horyzont w poszukiwaniu oznak wroga. Kai bierze głęboki oddech. Dźwięk dzwonu statku uspokaja i uspokaja w nocnym powietrzu. Po raz ostatni przygląda się horyzontowi. Morski wiatr z południowego zachodu ukoi ich sen.

Syjam został w dużej mierze pozostawiony sam sobie. W przeciwieństwie do Birmy czerpie zyski z lukratywnego handlu między Singapurem a Bangkokiem. Statek Kaia, mocno przeładowany zapasami, mógłby być przyzwoitym celem. Japończycy są teraz w tyle, statków jego przyjaciół jest mniej, a dzwonek oznacza kolejną zmianę warty.

Rytm jego statku, dostrojony przez całe jego życie zawodowe, koi jego nerwy.

Polowanie na USS Hawkbill

29 maja 1945 komandor Scanlon zamawia swój okręt podwodny klasy Balao USS Jastrzębiowiec na głębokość peryskopu. Ponieważ w akumulatorach pozostało niewiele energii, potrzebuje ciemnego kawałka morza, z którego wynurzy się i umożliwi pracę silnikom wysokoprężnym. Losy wojny już się odwróciły, ale japońskie samoloty nadal stanowią wyraźne i aktualne zagrożenie.

Jastrzębiowiec (SS-366) wszedł do służby w maju 1944 roku. Miał otrzymać nazwę na cześć żółwia morskiego, a litera „s” w „szylkretowym” zaginęła gdzieś po drodze.

Komendant Scanlan bada powierzchnię na północnym zachodzie i widzi kilka małych statków rybackich wypływających z Chumporn. W końcu decyduje, że można bezpiecznie wynurzyć się na powierzchnię, a kiedy włazy się otwierają, świeże powietrze wytrąca jego załogę z równowagi. Na szczycie kiosku kapitan rozkoszuje się monsunową bryzą.

Minęło kilka dni od ostatniego ataku kmdr Scanlona na niesławny japoński stawiacz min INJ Hatsutaka. Ta akcja wydawała mu się zemstą za stratę przyjaciół na USS Jaszczurka. Ale słodko-gorzki smak zwycięstwa – jego załoga jest dopiero w połowie patrolu, a po intensywnej ostatniej akcji szuka łagodniejszego celu, aby ich zaatakować.

Zatonięcie szkunera kapitana Kaia

Obserwator podnosi alarm, a kmdr Scanlon spogląda przez lornetkę. Dwumasztowy szkuner nieświadomie zmniejsza dystans między nimi, kierując się do Singapuru. Rozkazuje swemu dowództwu zanurkować na głębokość peryskopową i czeka, aż zbliży się kolejna ofiara łodzi podwodnej. 

Słońce wschodzi za szkunerem, co ułatwia śledzenie. Zmniejszając dystans, kmdr Scanlon spogląda w niebo, po czym wydaje rozkaz ponownego wynurzenia się na powierzchnię. Załoga działa przygotowuje 5-calowe działo pokładowe. 

Na szkunerze rozlega się dzwonek: wszystkie ręce na pokład! Dodatkowy żagiel jest gorączkowo rozwijany, a statek zmienia kierunek, aby płynąć z wiatrem w nieudanej próbie przechytrzenia atakującego. Komendant Scanlan wita szkuner.

Kapitan Kai, brutalnie obudzony obecnością łodzi podwodnej, pędzi na mostek, zdając sobie sprawę, że 8 węzłów jego statku nie dorównuje prędkości łodzi podwodnej. Wojna go dopadła. 

Komendant Scanlan rozkazuje wszystkim załogom szkunera skierować się do łodzi ratunkowych. Podnoszą wiosła i tworzą pewien dystans między sobą a atakującym. Jedyne, co mogą zrobić, to patrzeć, jak pociski z 5-calowego działa rozłupują drewno na pokładzie z drewna tekowego, a potem ukochany statek Kaia powoli ślizga się pod falami. 

Maszty wiszą na powierzchni przez coś, co wydaje się wiecznością. Potem, w mgnieniu oka, szkuner zniknął.

Wstępne eksploracje Davy'ego Jonesa Lockera

15 maja 2008, Zespół nurków z Szafka Davy'ego Jonesa na wyspie Koh Tao ładują 6m RIB. Działamy w oparciu o przeczucie, że statek o niewielkim przemieszczeniu, taki jak 200-tonowy szkuner załadowany ładunkiem o małej wyporności, nie opadnie bezpośrednio na dno zachodniej Zatoki Tajlandzkiej, ale będzie dryfował z przeważającym wiatrem, powoli docierając do dna morskiego po przebyciu pewnej odległości od miejsca, w którym opuścił powierzchnię.

Badając zapisy z czasów wojny, mamy kilka konkretnych celów bezpośrednio pokrywających się z południowo-zachodnimi wiatrami monsunowymi. Znaki są na północnym wschodzie i czekaliśmy na przejaśnienie. 

Jest jasny, spokojny poranek, a my szybko pokonujemy dystans. Kiedy dotrzemy na miejsce, Koh Tao będzie nadal widoczne. Rybak ułożył nad wrakiem linę z palmami co 3 metry, co komplikuje nasze wysiłki w zakresie skutecznego przeskanowania go echosondą. Mimo to decydujemy się na wejście i zejście po linie palmowej, podziwiając ławice ryb, które przyciąga ta cecha.

Wykryliśmy niewielkie podniesienie sondy, ale nie jesteśmy pewni jego charakteru, biorąc pod uwagę liczne falowania na dnie w tym obszarze. Poszukiwania utrudnia gruba termoklina na wysokości 40 m. 

Zakładając linę dystansową na 48 m, wyciągamy żyłkę do 10 m zaznaczonych na szpuli i rozpoczynamy przeszukiwanie okrężne. Przy widoczności 1 m, patrząc w ciemność, morze igra z naszą wyobraźnią. 

Opierając się pokusie gonienia cieni, udaje nam się przemknąć po łuku na linii odległości. Powoli zaczynają pojawiać się kawałki płytowych i mosiężnych lamp, zanim naszym oczom ukazuje się zagłębienie wypełnione butelkami i pozostałościami ładunku statku. Opanowując emocje, zaczynamy szukać wskazówek co do tożsamości wraku.

Butelki z wraku
Butelki japońskiego piwa z wraku (Tim Lawrence)

Odkrywanie pierwszych wskazówek

Pierwsze dowody pochodzą z odzyskanych butelek po piwie. Oznaczone pismem angielskim, japońskim i chińskim, możemy przeczytać słowa „Danippon Brewery Co Ltd”. Ta japońska firma, jak się później dowiadujemy, powstała w 1907 r., a została zamknięta w 1949 r., więc jesteśmy na dobrej drodze. 

Duże pojemniki na wodę, talerze, lampy gazowe i butelki po sosie rybnym świadczą o różnorodności ładunku. Nie znaleźliśmy żadnych śladów silników, ale wiemy, że wrak leży dokładnie na linii wiatru monsunowego.

W końcu wypływamy na powierzchnię po wypełnieniu naszego obowiązku dekompresyjnego, pewni, że wrak to szkuner zagubiony wiele lat wcześniej. 

Szczegóły wraku

Brakuje nam jednak ostatecznych dowodów. Przez kolejne lata sukcesywnie poszerzamy swoją wiedzę. Wrak ma 40 m długości i 5 m belki. Ma drewniany kadłub i wznosi się 4 m nad dno morskie. 

Słaba widoczność często utrudnia nam nurkowanie. Zakłócający osad może zmniejszyć widoczność do zera i zwiększyć ryzyko utraty żyłki, dlatego regularnie ćwiczymy ćwiczenia polegające na utracie żyłki. 

Lampy gazowe
Lampy gazowe (Tim Lawrence)

Odkrycie dzwonu

1 maja 2022 r. Minęło trzynaście lat i nie odkryto żadnych dalszych wskazówek. Wyruszyliśmy jeszcze raz obejrzeć wrak, zabierając ze sobą nowego nurka technicznego Sama Beana, który ma zaledwie 19 lat. Ciekawi, czy czas i żywioły odkryły coś nowego, wślizgujemy się pod fale i schodzimy w dół.

Na dole podłączamy naszą linię odległości i rozpoczynamy powolną podróż wokół kopca wraku, regularnie sprawdzając głębokość, aby ułatwić nawigację, nasze umysły wciąż kuszone przez cienie. 

Pozostała część stępki, która ma pomóc w naszym postępie. Z mętnej wody wyłania się jeden talerz, potem drugi, część ładunku kierowanego na rynek singapurski. 

Odwracając nurkowanie, wracamy naszą linią odległości wzdłuż pozostałości stępki. Sam wyciąga rękę przed siebie i wyciąga z gruzów coś, co na pierwszy rzut oka wydaje się niczym niezwykłym. 

Completing our decompression, we climb back onto the boat. I reach into the torba and out comes what is now the unmistakable shape of which divers dream – a bell. 

Próbując powstrzymać emocje, skręcamy RIB w stronę lądu i rozpoczynamy kolejną fazę naszych poszukiwań.  

Postscriptum: zagadki i domysły

Jedyne litery, jakie udało nam się rozróżnić na dzwonku, to „GNO”. Badaczowi może uda się zidentyfikować znak, choć nawet wtedy nie będzie to ostateczny dowód tożsamości tego statku i tego, czy rzeczywiście zatonął 29 maja 1945 r., gdyż zapisy wojenne są zbyt niejasne. 

Ani też nie JastrzębiowiecW dzienniku widnieje informacja o rozmiarze lub typie statku, który zatonął tego dnia, choć skala miejsca wraku z pewnością sugeruje, że był to statek o masie 200 ton. Moje własne przekonanie opiera się na braku innych śladów w okolicy i wskazówkach z ładunku, który odzyskaliśmy, a także na moim własnym doświadczeniu bycia na statku o podobnej wyporności, który zatonął pode mną podczas południowo-zachodniego monsunu!  

Przy tej okazji mieliśmy na holu 6-metrowy RIB i zaznaczyliśmy pozycję, gdy statek opuścił powierzchnię. Wróciliśmy na miejsce sześć tygodni później, przeprowadziliśmy siedmiogodzinne poszukiwania i zlokalizowaliśmy wrak nieco ponad 20 km od miejsca, w którym zatonął – dokładnie zgodnie z wiatrem monsunowym. Ale to historia na inny dzień.

Reszta to domysły, a Kapitan Kai to mój wynalazek, ale być może ktoś wie, czy rzeczywiście był tu Kai, który stracił tu swój statek podczas drugiej wojny światowej z powodu amerykańskiej łodzi podwodnej.

O TIM LAWRENCEM

Tima Lawrence'a

Właścicielem jest TIM LAWRENCE Szafka Davy'ego Jonesa (DJL), based on Koh Tao in the Gulf of Thailand, a centre that offers divers the chance to further their skills beyond the range of recreational scuba diving. A renowned technical wreck and cave explorer, and a member of the Explorers Club I Love New York, jest technikiem PADI / DSAT Instruktor Trener. (Zdjęcie: Mikko Paasi)

Film przedstawiający nurka dotykającego rekina wielorybiego, co kończy się grzywną #scuba #news

BĄDŹMY W KONTAKCIE!

Otrzymuj cotygodniowe podsumowanie wszystkich wiadomości i artykułów Divernet Maska do nurkowania
Nie spamujemy! Przeczytaj nasze Polityka prywatności więcej informacji.
Zapisz się!
Powiadamiaj o
gość

2 Komentarze
Najczęściej zagłosowano
Najnowszy Starsze
Informacje zwrotne w linii
Wyświetl wszystkie komentarze
gary
gary
1 lat temu

Koh Tao to popularne miejsce do nurkowania.
Znalezienie wraku tak blisko wyspy jest czymś niesamowitym.

Monique
Monique
1 lat temu

Uwielbiam historie Tima Lawrence’a o wrakach, które odkrywa. Z niecierpliwością czekam na część 2.

Skontaktuj się z nami!

2
0
Chciałbym, aby twoje myśli, proszę o komentarz.x