Łabędzi śpiew

Od 10 lat wrak 17. okrętu wojennego zatopionego podczas sztormu u wybrzeży wyspy Mull odkrywa coraz więcej tajemnic z epoki Cromwella. Colin Martin został kuratorem tego podwodnego muzeum
Od 10 lat wrak 17. okrętu wojennego zatopionego podczas sztormu u wybrzeży wyspy Mull odkrywa coraz więcej tajemnic z epoki Cromwella. Colin Martin został kuratorem tego podwodnego muzeum

TO TAK SAMO RUTYNA JAK WYJŚCIE DO BIURAi robię to każdego lata od 10 lat.

Siadamy na skałach, podczas gdy mój czuły (syn Peter) pomaga mi założyć uprząż, która odciąża węże powietrzne, zarzuca na ramiona 18-kilogramowy system balastowy DUI i dostosowuje system wymagań powierzchniowych, który przymocowaliśmy do Buddy Commando BC obejmujący 3-litrowy zbiornik ratunkowy.

Obok mnie inny podwodny archeolog Graham Scott również przygotowuje się do pracy, w asyście swojego czułego Briana Hessiona.

Kontrolę przeprowadza inspektorka nurkowania Jane Griffiths, która prowadzi własną firmę nurkową i poluje na przegrzebki, gdy jest luźno.

Teraz czas uruchomić kompresor do fajki wodnej i założyć Interspiro maski przed zjechaniem liną tyłem po skalnej ścianie do wody.

Kiedy zanurzam się w wodorosty, w słuchawce Buddyphone słychać uspokajający głos Jane: „Na powierzchnię do nurka 1 – sprawdzenie łączności – koniec”.

Nawiązaliśmy komunikację między nurkami a powierzchnią. Graham i ja schodzimy do naszego miejsca pracy na dnie morskim u podnóża klifu, który schodzi w dół od Duart Point na wyspie Mull.

Przyjeżdżam tu co roku od 1992 roku, aby pracować przy historycznym wraku odkrytym przez nurka marynarki wojennej Johna Dadda w 1979 roku.

John Dadd (po lewej), który odkrył wrak w 1979 r., wręcza Colinowi Martinowi kocioł z brązu, który ma zostać zdeponowany w Muzeum Narodowym Szkocji
John Dadd (po lewej), który odkrył wrak w 1979 r., wręcza Colinowi Martinowi kocioł z brązu, który ma zostać zdeponowany w Muzeum Narodowym Szkocji

Został ponownie odkryty w stanie chaosu przez oddział Scottish Sub-Aqua Club (DAGSAC) w Dumfries i Galloway 13 lat później.

Szybkie prądy i erozja dna morskiego odsłoniły i szybko zniszczyły delikatne pozostałości organiczne, jakich nie widziano od czasu wykopalisk Mary Rose.

Pod przewodnictwem Archaeological Diving Unit (ADU) nurkowie DAGSAC pomogli odzyskać odsłonięte przedmioty, które następnie przewieziono do laboratoriów konserwatorskich Muzeum Narodowego Szkocji w Edynburgu w celu pilnego leczenia.

Oddziały uderzeniowe archeologii podwodnej wygrały pierwszą rundę.

Znaleziska wykazały, że do wraku doszło około połowy XVII wieku.

Archiwalne prace detektywistyczne Donalda MacKinnona z DAGSAC ujawniły, że był on częścią małej grupy zadaniowej wysłanej przez Olivera Cromwella w 1653 r. w celu splądrowania zamku Duart, twierdzy klanu Maclean, którego wódz wspierał wygnanego Karola II.

Colin Martin i archeolog Graham Scott omawiają dzisiejsze zadanie, na tle zamku Duart
Colin Martin i archeolog Graham Scott omawiają dzisiejsze zadanie, na tle zamku Duart

Ale kiedy przybyli, Macleanowie uciekli.

W tym momencie flotę uderzył sztorm, zatapiając dwa statki handlowe i mały okręt wojenny zwany „Swan”. Było jasne, że wrak w pobliżu Duart Point to jeden z tych statków – ale który?

Odpowiedzi dostarczyły rzeźby na rufie statku. Przez lata odkryto kilka fragmentów porozrzucanych po całym miejscu pracy – cherubinka o opuchniętych policzkach, klasycznego wojownika i udrapowaną postać kobiecą z kotwicą u stóp.

Wszystko to przypomina wyszukaną ostentację, jaką Karol I – który zbudował „Łabędź” w 1641 r. – lubił ozdabiać swoje statki.

Rozstrzygającym dowodem był piękny przykład korony, strusich piór i odznaki „Ich Dien” księcia Walii.

Wrak ten z pewnością nie był skromnym statkiem handlowym, ale prestiżowym okrętem wojennym, który kiedyś należał do angielskiego króla. To mógł być tylko Łabędź.

Z pomocą ADU i DAGSAC wrak był monitorowany zimą 1992–3, a świeżo odsłonięte obszary krótkoterminowo zabezpieczono workami z piaskiem (patrz Diver, luty 1996).

Jednak długoterminowe rozwiązanie wymagało bardziej trwałego programu monitorowania i, jeśli to konieczne, ostrożnego wykopania najbardziej zagrożonych części.

Wymagało to wykwalifikowanej ekipy archeologicznej, czasu i sporo pieniędzy.

Do tego momentu byłem jedynie chętnym pomocnikiem na powierzchni.

Moje dni nurkowania zakończyły się (a przynajmniej tak myślałem) siedem lat wcześniej, kiedy zakończono prace wykopaliskowe wraku Armady La Trinidad Valencera w pobliżu Donegal, prowadzone wraz z klubem Sub-Aqua miasta Derry.

W międzyczasie zostałem pracownikiem naukowym w średnim wieku, a badania na świeżym powietrzu ograniczały się do badań archeologicznych z powietrza fotografia – niewymagająca pogoń prowadzona z wygodnego siedzenia oddzielonego od świata poniżej, rejestrująca starożytne krajobrazy jednym kliknięciem.

O wiele łatwiejsze niż nurkowanie, a przez to wygodniejsze – a przynajmniej tak myślałem.

Martin Dean z ADU przekonał mnie, że jest inaczej. Ktoś musiał zająć się tym projektem na dłuższą metę, a najlepiej byłby to archeolog, który nurkował.

Dlaczego nie ja? Podejrzewam, że nie mógł myśleć o nikim innym.

Ale był haczyk. Za starych, dobrych czasów radziłem sobie całkiem dobrze dzięki wątpliwym kwalifikacjom, ale długiemu doświadczeniu nurkowemu.

To już nie było wystarczająco dobre. Na początku lat 90. wymogi bezpieczeństwa i higieny pracy podczas nurkowania w pracy wymagały posiadania odpowiedniego biletu komercyjnego, a mogłem go uzyskać jedynie po przejściu pełnego egzaminu HSE.

Nie ma problemu, pomyślałem – mój stary kumpel Alan Bax z Fort Bovisand z pewnością przemówiłby do starszego kolegi skinieniem głowy i mrugnięciem.

Czy on do cholery! Przydzielając mnie do klasy, w której następny najstarszy członek był o połowę młodszy ode mnie i z instruktorami, którzy uczyli się zawodu w Royal Marines i nie zamierzali nikomu o tym zapomnieć, goniono nas wszędzie na dublecie (powyżej i pod wodą) i oczekuje się, że bezkrytycznie zareaguje na wyszczekane słowa polecenia.

Pamiętam, że podczas skoku z 6-metrowego falochronu Bovisand zastanawiałem się, czy było warto.

To było. Nurkowanie HSE bardzo różni się od nurkowania sportowego, które znałem, ale jest nastawione na bezpieczne i wydajne prowadzenie prac pod wodą. U nas w Duart sprawdziło się to znakomicie.

Dzięki naszej stałej lokalizacji na brzegu, zaopatrzeniu powierzchniowemu i niezmiennym procedurom możemy skoncentrować się na archeologii, skupiając naszą uwagę na ostrożnych i trudnych zadaniach, takich jak badania i wykopaliska podczas nurkowań, które często trwają dłużej niż dwie godziny.

Archeologia pod wodą to to samo, co archeologia na lądzie, tylko bardziej wilgotna.
Archeologia pod wodą to to samo, co archeologia na lądzie, tylko bardziej wilgotna.

Ponieważ jest to tak małe i ciasne miejsce, jest tu miejsce tylko dla dwóch nurków, którzy mogą wygodnie pracować.

W początkowej części projektu, kiedy głównym zadaniem była ankieta, pracowaliśmy w dwóch parach, zamieniając się miejscami pracy podczas porannych i popołudniowych sesji nurkowych.

Wykopaliska wymagają znacznie więcej pracy po nurkowaniu – rysowania i fotografowania znalezisk, aktualizowania dokumentacji oraz zapewniania pierwszej pomocy i konserwacji często bardzo delikatnych obiektów, więc możemy zmieścić się w jednym nurkowaniu dziennie.

Nasz personel pomocniczy podczas nurkowań zostają później specjalistami od archeologii – przy rysowaniu pomagają synowie Piotr i Edward fotografia, natomiast dr Paula Martin (również moja żona, a także była nurka archeologiczna) łączy stanowiska zastępcy dyrektora z kierownikiem znalezisk.

Colin i Paula Martin badają niedawną rzeźbę odzyskaną z Łabędzia
Colin i Paula Martin badają niedawną rzeźbę odzyskaną z Łabędzia

Powoli, z biegiem lat, Łabędź wraca do życia. Znaczna część dna statku przetrwała, przygwożdżona kamiennym balastem umieszczonym w ładowni z przodu i z tyłu.

Odkopaliśmy siodło pomiędzy tymi kopcami, aby odsłonić ramy i poszycie, w tym części stopnia masztu i studni pompy.

Za balastem odkryliśmy część znacznie zerodowanej konstrukcji dziobowej i wstępnie zidentyfikowaliśmy płetwę rufową, co daje całkowitą długość wzdłuż stępki około 66 stóp.

Maksymalna szerokość, widoczna po obramowaniu aż do końca obła, wynosi około 22 stopy, co daje stosunek długości do szerokości 3:1, charakterystyczny dla smukłej budowy lekkiego okrętu wojennego.

W zęzach znaleźliśmy osady kleistego i cuchnącego szlamu – dla niektórych może to błoto, ale dla badaczy zajmujących się ochroną środowiska jest to fascynujące źródło informacji na temat diety i higieny na pokładzie.

Ilości zamordowanych kości zwierzęcych – głównie bydła i świń – rzucą więcej światła na współczesną dietę. Znaleziono także wiele kości ludzkich.

Były rozczłonkowane i rozproszone po całej rufie statku, ale prawie na pewno należały do ​​tej samej osoby.

Odzyskano około 60% szkieletu, co pozwoliło antropologowi sądowemu dr Sue Black stworzyć niezwykły profil ofiary katastrofy morskiej.

Antropolog sądowy dr Sue Black bada szczątki jednej z ofiar wraku
Antropolog sądowy dr Sue Black bada szczątki jednej z ofiar wraku

Był to młody mężczyzna w wieku od 23 do 25 lat, który w dzieciństwie cierpiał na krzywicę, w wyniku której miał około 5 cm wzrostu, czyli o kilka cali niższy niż mógłby być w innym przypadku.

Ale podczas gdy jego dolna część ciała była krzywiznami i raczej wątła, powyżej talii był zbudowany jak King Kong.

Jego mięśnie ramion, ramion i nadgarstków były wyjątkowo dobrze rozwinięte po obu stronach (w przeciwieństwie do współczesnego tenisisty, którego ramię serwujące jest zwykle znacznie silniejsze), co sugerowało ciągłe i ciężkie czynności, takie jak ciągnięcie i ciągnięcie.

Doktor Black uważa, że ​​nasz marynarz regularnie skakał z wysokości około 2 metrów i regularnie nabawiał się kontuzji stawów górnej części uda.

Marynarz z doświadczeniem na takielunku kwadratowym powiedział mi niedawno, że normalną praktyką jest skakanie na taką odległość na pokład po zejściu po linach, aby uniknąć niezdarnego przeskoczenia przez nadburcie i możliwości wypadnięcia za burtę.

Ten marynarz z Cromwella był najwyraźniej sprawny, zdrowy i dobrze odżywiony, chociaż gdyby przeżył, groziłyby mu problemy.

Jego zęby trzonowe zostały zmielone prawie na płasko przez piasek z mąki mielonej w kamieniu, który stanowił większą część jego diety; jeszcze kilka lat i wyczerpałyby się nerwy, powodując agonię.

Miał także wrodzoną wadę kręgosłupa, która w późniejszym życiu w coraz większym stopniu uniemożliwiała mu niepełnosprawność.

Kwestia szczątków ludzkich na wrakach jest drażliwa i postrzegamy Łabędź w równym stopniu jako grób wojenny, jak i nowsze wraki wojskowe, w których zginęło życie.

Kiedy badania naukowe dotyczące naszego marynarza zostaną zakończone, jego kości zostaną pochowane ku pamięci jego i jego towarzyszy, którzy zginęli tak daleko od domu trzy i pół wieku temu.

Inne znaleziska z wraku odsłoniły szkielety statku i jego martwego członka załogi.

Wiele dotyczy eksploatacji statku i specjalistycznych zadań osób na pokładzie: część sterowca i dwa kompasy marynarskie; przegrody nawigacyjne; bloki, liny i beczki; kawałki drewnianych latarni; i odważniki sygnowane oficjalnym znakiem Karola I.

Znaleziono różne elementy broni: część pistoletu snaphaunce, kule do muszkietu i prochownię oraz dwa betonowe miecze.

Osiem żeliwnych dział jest rozsianych po całym wraku: większość pozostawiono na miejscu ze względu na trudności w ich konserwacji i aby wrak stał się interesującym miejscem do nurkowania dla odwiedzających go nurków.

Jednakże podniesiono jedno małe działo, ponieważ znaleziono je w komplecie z karetką i osłoną portu: razem te elementy pozwolą nam zebrać wiele nowych informacji na temat współczesnej artylerii okrętowej.

Przybory i rzeczy osobiste są wzruszające i ujawniające przypomnienia o tych, którzy je posiadali i używali.

Znaleźliśmy toczone drewniane miski i kufle, cynowe talerze i dzbany, gliniane fajki i ceramikę.

Na niektórych fajkach widnieją inicjały NW, prawdopodobnie należące do producenta fajek z Newcastle, który zaopatrywał siły Cromwella w Szkocji.

Na wraku znaleziono trzy kamionkowe dzbany Bellarmin z groteskową dekoracją w postaci maski na twarz. Jeden jest nadal zamknięty, a jego zawartość jest nienaruszona.

Trzy garnki Bellarmin od firmy Swan. Dwie z nich nadal mają korki na swoim miejscu.
Trzy garnki Bellarmin od firmy Swan. Dwie z nich nadal mają korki na swoim miejscu

Należy je jeszcze przeanalizować. Dobrze zakonserwowana maść wypełnia mały słoiczek z narkotykami, a na jej powierzchni wciąż widoczne są odciski palców ostatniego użytkownika.

Największą niespodzianką, poza rzeźbami, był wystawny charakter kwater kapitańskich.

Wygląda na to, że znaczna część rufy zapadła się do wewnątrz, a wiele pięknie wykonanych elementów wyposażenia wnętrza zostało zachowanych.

Mały okręt wojenny tej klasy miał być pozbawiony wewnętrznych paneli, gdyż zwiększał to ciężar i zmniejszał elastyczność kadłuba, ale „Swan” został misternie wyposażony w formowane ramy i panele, w tym eleganckie drzwi.

Wykopaliska zawalonej rufy „Swan” ujawniają nienaruszone drzwi kabiny
Wykopaliska zawalonej rufy „Swan” ujawniają nienaruszone drzwi kabiny

Oprócz rzeźb znaleziska te potwierdzają, że Karol I wierzył, że dla jego statków ważniejsze jest szerzenie królewskiej potęgi i prestiżu niż maksymalizacja efektywności bojowej.

Do zakończenia prac nad „Swanem” potrzebne są jeszcze dwa sezony nurkowe. Do tego czasu wszystkie zagrożone obszary zostaną wykopane, a ich zawartość zakonserwowana do ewentualnego wystawienia w Muzeum Narodowym Szkocji.

To, co pozostanie, zostanie zabezpieczone dla przyszłych pokoleń i regularnie monitorowane.

Raporty archeologiczne i relacje popularne zostaną udostępnione specjalistom i ogółowi społeczeństwa.

Telewizyjny film dokumentalny został wyemitowany w serialu BBC2 Journeys to the Bottom of the Sea, a w przygotowaniu są kolejne.

Kiedy projekt zostanie ukończony, będę mieć 65 lat, ale mam nadzieję, że Łabędź nie będzie moim łabędzim śpiewem.

Mając drugi oddech do nurkowania, nie widzę powodu, aby znów się zatrzymać, a w szkockim jeziorze jest wspaniałe miejsce, które bardzo chcę dostać!

Miejsce Swan jest chronionym historycznym wrakiem statku znajdującym się pod opieką Historycznej Szkocji i nieuprawnione nurkowanie na nim jest zabronione.

Jednakże program dla odwiedzających działa od 1995 r. zarówno w Swan, jak i w pobliskim Dartmouth.

Szczegóły u Philipa Robertsona pod adresem Centrum nurkowe Lochaline, 01967 421627.

Film przedstawiający nurka dotykającego rekina wielorybiego, co kończy się grzywną #scuba #news

BĄDŹMY W KONTAKCIE!

Otrzymuj cotygodniowe podsumowanie wszystkich wiadomości i artykułów Divernet Maska do nurkowania
Nie spamujemy! Przeczytaj nasze Polityka prywatności więcej informacji.
Zapisz się!
Powiadamiaj o
gość

0 Komentarze
Informacje zwrotne w linii
Wyświetl wszystkie komentarze

Skontaktuj się z nami!

0
Chciałbym, aby twoje myśli, proszę o komentarz.x