Poza Wahaniem

Manta na Dedalu.
Manta na Dedalu.

NURK NA POKŁADZIE LIVEABOARD

Prezenterka telewizyjna zajmująca się naukami o morzu MAYA PLASS w dużej mierze skoncentrowała się na nurkowaniu na wodach brytyjskich, więc jej pierwsza wyprawa na żywo na nurkowanie z rekinami i płaszczkami w Morzu Czerwonym była dużym wyjazdem – i nie pozbawiona początkowych problemów

MOŻESZ UMRZEĆ! To była autentyczna reakcja przyjaciółki, kiedy podekscytowana powiedziałam jej, że wybieram się w moją pierwszą podróż do Morza Czerwonego na pokładzie łodzi nurkowej z rekinami wakacje. Nie jestem pewien, jaki aspekt mojej podróży sprawił, że tak zareagowała, ale chciałem jej udowodnić, że rzeczywiście będę żył.

Poczułem się jednak zupełnie zielony. Nigdy nie nurkowałem z żywej łodzi, z rekinami ani na rafach koralowych! Zapytałem znajomych, czego się spodziewać, co zabrać i czego się spodziewać.

Kiedy wystartowaliśmy, pomyślałem o różnych, różnie pomocnych radach, jakie mi udzielono: „silne prądy… weź butelkę rumu… niesamowite jedzenie… piękne rafy koralowe… rekiny, które ledwo zwracają na ciebie uwagę…” i tak dalej. Wkrótce zapomniałem wiele z ich rad, szukając własnego doświadczenia i osobistej perspektywy. Chociaż wziąłem rum.

Byłem zaskoczony, gdy zobaczyłem łódź – niebieska Melody była ogromna, znacznie różniąca się od skromnych RIBów klubu Humber, z których przywykłem nurkować.

Wchodząc do środka, czułem się jak scena z filmu o Jamesie Bondzie. Łódź lśniła, a wnętrze salonu było lepsze niż w jakimkolwiek hotelu, w którym się zatrzymałem.

Następnie odkryłem, że nawet woda pod prysznicem w naszej kabinie była ciepła – przez cały czas! To też nie był zwykły drybling.

Nie spodziewałem się tego po liveboardzie.

Moją jedyną skargą dotyczącą łodzi byłoby to, że jedzenie było zbyt smaczne i było go za dużo. Ułożone w formie bufetu, próbowanie wszystkiego po trochu okazało się pokusą nie do odparcia – aż stało się dużo.

Zewnętrzne pokłady wkrótce stały się ulubionym miejscem relaksu, gdzie spaliśmy w palącym słońcu, a następnie nurkowaliśmy, jedliśmy, spaliśmy, powtarzaliśmy cykl lub wieczorami piliśmy zimne piwo i słuchaliśmy niedrukowalnych historii od innych nurków. Łódź szybko stała się naszym wygodnym domem na tydzień, a załoga naszymi pomocnymi kumplami.

Wycieczka do Morza Czerwonego jest dla społeczności nurkowej rytuałem przejścia. Musiałem zobaczyć, o co tyle szumu i czy jest to propozycja dla kogoś takiego jak ja, mającego za sobą nurkowanie w Wielkiej Brytanii, ale ograniczone doświadczenie za granicą.

ODBĘDZIE SIĘ NASZE PIERWSZE NURKOWANIE łagodna, płytka rafa w Abu Zabab, odcinek próbny, aby każdy mógł dostosować swój sprzęt i zadomowić się w wodzie. Podczas tego jednego nurkowania zobaczyłem wszystko, czego potrzebowałem, aby się oczarować.

Koralowce były posągowe, różnorodne, piękne, a rafy pełne życia, w tym płaszczki niebiesko-cętkowane w piaszczystych plamach pod łukami. Jednak Abu Zabab najwyraźniej nie było „najlepszą” rafą – powiedziano mi, że to jeszcze nie koniec.

„Słysząc o niesamowitych opowieściach innych o młotach i mantach, postanowiłem dołączyć do drugiego nurkowania tego dnia”.
„Słysząc o niesamowitych opowieściach innych o młotach i mantach, postanowiłem dołączyć do drugiego nurkowania tego dnia”.

Następnie udaliśmy się na rafy nurkowe Elphinstone i Brothers. Tutaj miałem swoje pierwsze doświadczenia z czystymi ścianami raf. To wszystko było dla mnie tak nowe, tak ekscytujące i było tak wiele do zobaczenia przy tak dużej liczbie koralowców i ryb, że z trudem uspokoiłem umysł i przyswoiłem sobie całe to doświadczenie.

Czwartego i piątego dnia przeskoczę dalej przez te wszystkie cuda do raf Dedala. Wiatr wzmógł się i dotarliśmy na noc na wzburzonym morzu.

Wyjrzałem przez iluminator mojej kabiny i zobaczyłem, jak błękitny horyzont wznosi się i opada, a białe konie galopują po powierzchni morza. Wypłynąłem na górny pokład, żeby wcześnie rano przyjrzeć się horyzontowi.

Latarnia morska Daedalus znajduje się na szczycie rafy z długim pomostem rozciągającym się nad głębokim atramentowym morzem. Zbudowanie tak ogromnej konstrukcji na odizolowanej rafie pośrodku Morza Czerwonego musiało być nie lada osiągnięciem inżynierskim.

Kilka innych dużych łodzi nurkowych zakotwiczyło za zawietrzną rafą. Kilka karłowatych RIBów prześlizgiwało się i podskakiwało po wzburzonym morzu, sprawdzając zagrożenia i prądy, zanim nurkowie zostali zrzuceni na zbadanie wód.

Poczułem się niedoświadczony w porównaniu do wszystkich globtroterów obecnych na tej wycieczce. Obserwując RIBy, które momentami znajdowały się niemal pionowo w wodzie, poczułem niepokój i głosy szepczące „silne prądy, zagubieni nurkowie…”. Starałem się, żeby te głosy były szeptem.

PRZEWODNIKI NURKOWE ELKE i Chrissie jasno wyjaśnili plan nurkowania, korzystając z pięknie ilustrowanych diagramów miejsca i uwzględniając odpowiednie ryzyko.

Mój pełen obaw umysł skupił się na ostrzeżeniach. Kątem oka widziałem odpływający RIB, omijający rafę, gdzie spadające fale rozlewały się po jej krawędzi w beczkach, po których można było surfować.

Szepczące głosy nasiliły się i zaczęło wkradać się zwątpienie: „Jesteś niedoświadczony, nie znasz tych wód – czy jesteś do tego zdolny?”

Mój umysł toczył wojnę sam ze sobą. „Chcę zobaczyć rekiny” walczyło z „Nie wchodź!”

„Nie wchodź!” wygrał. Za bardzo chciałem być bezpieczny i nie chciałem zrujnować nurkowania mojego kumpla. Przygnębiony obserwowałem nurków wypływających na pokład RIB-a, po części z ulgą, po części zirytowany na siebie.

Odrywałem się od rozmów z kapitanem, ucząc się kilku arabskich cyfr i pozdrowień.

Zjedliśmy śniadanie, a nurkowie odebrali mi zasłużony mick w sposób, w jaki my, Brytyjczycy, jesteśmy tacy dobrzy. Słysząc o niesamowitych opowieściach innych o młotach i mantach, zdecydowałem się dołączyć do drugiego nurkowania tego dnia.

Podczas odprawy przewodnicy, świadomi mojej wcześniejszej akcji ratunkowej, w przemyślany sposób zaproponowali drugą opcję nurkowania. Ominięcie południowego krańca rafy było łatwym nurkowaniem. Wskoczyłem do niego bez zmartwień i poczułem, jak wszystkie moje lęki odpływają do błękitnej wody.

Przybył duży wargacz napoleoński, żeby przypomnieć mi, jak zimno było w wielkim błękicie.

Do trzeciego nurkowania oferta łatwej opcji nadal była dostępna, ale nie było na to szans. Chciałem dołączyć do reszty nurków! RIB-y podskakiwały z łatwością i przysięgam, że nierówne morze zmalało.

Opadliśmy obok pionowej ściany rafy, której kształty i tekstury koralowców były nie do opisania. W ciągu kilku minut wzdłuż rafy pływały dwa rekiny młoty. Byli nonszalanccy, niezainteresowani nami, a ich oglądanie było niezwykle uderzające i hipnotyzujące.

NASTĘPNEGO DNIA DEDALU dał nam trzy bardziej intensywnie pamiętne doświadczenia. Opuściliśmy bezpieczną ścianę rafy i popłynęliśmy dalej, pozostawiając rafę jako wizualny punkt odniesienia w oddali.

Doświadczenie dryfowania w błękicie jest przeżyciem niemal religijnym. Stałem się plamką w morzu błękitu. Mój oddech zwolnił i poczułem wsparcie przez rozległe, połączone ze sobą morza i oceany. Czy był to ocean nieskończonej świadomości, o którym mówią jogini?

Mój umysł i ciało dryfowały, gdy nurek wskazał na powierzchnię. To przywróciło mnie do tej chwili, ponieważ tam w górze mogłem zobaczyć niepowtarzalny kształt manty.

Skrzydła leciały w doskonałej symetrii, gdy leciał w moją stronę, na głębsze wody. Trudno ci opaść szczęką, kiedy masz ustnik zaciśnięty między zębami, więc zamiast tego wydałam stłumione westchnienie.

Mój aparat zepsuł się trzeciego dnia, kiedy głupio upuściłem go na górny pokład. A teraz byłam wdzięczna, że ​​nie oglądam manty okiem aparatu, bo chciałam chłonąć każdy jej szczegół. Dwaj remorowie podróżujący stopem na bladym brzuchu płaszczki mieli okazję autostopem pokonać ich wszystkich.

Chciałem przyjrzeć się promieniowi bliżej. Głowowy płetwy wyglądają prawie na zwinięte, gdy wciągają pokarm do pyska, który jest skierowany do przodu, w przeciwieństwie do innych płaszczek. Moje serce biło szybciej, gdy próbowałem zaabsorbować swoje pierwsze w życiu nurkowanie z mantą. Dlatego nurkujemy.

Odkryłem więc, że uwielbiam nurkować na pokładzie i z niego. Zdobyłem te niesamowite doświadczenia dzięki przemyślanym przewodnikom nurkowym, wykwalifikowanej załodze łodzi, mojej wspierającej koleżance nurkowej Emmie i odrobinie samostanowienia.

Nie ma nic wstydliwego w tym, że nurek ma chybotania. Powinieneś otrzymać całe wsparcie, którego potrzebujesz, aby wrócić na siodło i ponownie zanurkować. Z perspektywy czasu cieszę się, że przegapiłem to nurkowanie. Dało mi to szansę na odzyskanie panowania nad sobą, a nie na odstraszające złe nurkowanie i nauczenie się arabskiego!

ZAKŁADAM, ŻE MOJEGO PRZYJACIELA złe przeczucia na temat wyprawy wynikały z faktu, że nurkowałem z rekinami. Moje doświadczenie na pokładzie statku powietrznego podkreśliło to, co już wiedziałem, że jest prawdą, że rekiny mają o wiele więcej powodów do strachu przed nami niż my przed nimi.

Latarnia morska i długie molo wyznaczające rafę Daedalus.
Latarnia morska i długie molo wyznaczające rafę Daedalus.

Zobaczenie głów młotów było prawdziwą przyjemnością, mimo że obserwacja ograniczała się do osobników znajdujących się w odległości około 5 metrów. Wciąż byłem oszołomiony. Na naszej wycieczce nie było nurka, który nie przeżyłby ekscytującego spotkania z rekinem, ale było dość wcześnie w sezonie i powiedziano nam, że późniejsze miesiące letnie będą prawdopodobnie bardziej udane.

Gdy opuściliśmy Daedalusa, wokół naszej łodzi pojawił się spory białopłetwy oceaniczny, a ja zauważyłem rekiny rafowe jakieś 10 m pode mną – rekin wielorybi byłby dobry, ale po prostu stałem się chciwy!

Ponieważ Morze Czerwone graniczy z kilkoma różnymi krajami, w których obowiązują różne przepisy dotyczące połowów rekinów, rekiny są zagrożone. Rekiny powoli wydają potomstwo i są podatne na presję człowieka związaną z połowami i odcinaniem płetw, ale mam nadzieję, że wraz z popytem na rekinypłetwa zrzucanie zup i intensyfikacja kampanii ochronnych, być może te piękne stworzenia będą widoczne dla wszystkich przez wiele lat. Jest to bardziej prawdopodobne, jeśli postrzega się je jako wspierające gospodarkę krajów położonych nad Morzem Czerwonym poprzez turystykę nurkową.

TEN PROJEKT WYCIECZKA REKINÓW certainly benefited from the presence of Dr Elke Bojanowski, founder and director of the Red Sea Sharks charity. Jej wykłady zawsze cieszyły się dużą frekwencją, a te swobodne prezentacje były pełne informacji o tym, jak identyfikować rekiny i zachowywać się z nimi w wodzie – co jest kluczowe dla tej wyprawy z rekinami.

Elke przekazała także wiele faktów nie tylko na temat adaptacji i ewolucji rekinów, ale także na temat ich smutnej śmierci, głównie w wyniku obcięcia im płetw.

Myślę, że każdy nurek opuszczający łódź odnowił szacunek, podziw i zrozumienie dla tych wspaniałych drapieżników wierzchołkowych, wzmocnione zachwytem nad widokiem ich w wodzie, ale także pouczającymi rozmowami Elke.

Wydaje się, że to naprawdę dobry pomysł, aby dowiedzieć się więcej o naszym środowisku morskim podczas rejsów na żywo. Przy odrobinie dodatkowego zrozumienia możemy stać się pełnymi pasji opiekunami naszego środowiska morskiego.

Opuściłem Morze Czerwone z poczuciem pewności co do swoich umiejętności nurkowania, lepiej wykształcony, bardziej zainspirowany i zdesperowany, aby zarezerwować następną wyprawę. Do tego czasu z radością wrócę na wybrzeże Devon i będę nurkował w naszych brytyjskich morzach, przeszukując lasy wodorostów i kolorowe wodorosty.

Będę ćwiczyć swoje umiejętności nurkowania i marzyć o tym, kiedy następnym razem zobaczę przelatującą obok mnie mantę lub węża-rekina młota pode mną w lazurowym morzu.

PLIK FAKTÓW

DOJAZD TAM: Poleć do Hurghady z Londynu Gatwick – wejście na pokład odbywa się w Port Ghalib.

ŻYĆ NA POKŁADZIE: 38-metrowy drewniany jacht motorowy blue Melody, trzeci statek we flocie blue o two, został zmodernizowany w 2016 roku. Może przewozić 26 gości w 10 kabinach dwuosobowych i trzech dwuosobowych, wszystkie z łazienkami, klimatyzacją i osobistymi systemami rozrywki. Wyposażony w możliwość napełniania nitroksem, statek jest również techniczny i przyjazny dla rebreatherów.

KIEDY IŚĆ: blue Melody pływa przez cały rok, a rejs Project Shark do Daedalus i St Johns zaplanowano na lipiec przyszłego roku, ale są też rejsy Project Shark „Simply the Best” w sierpniu i listopadzie tego roku oraz w maju, lipcu, wrześniu i październiku 2018 r.

CENY: Wycieczki Project Shark zaczynają się od 1099 funtów w zależności od daty, choć być może trzeba będzie dokonać rezerwacji ze znacznym wyprzedzeniem. Ceny obejmują loty w obie strony, siedem nocy z pełnym wyżywieniem i sześć dni nurkowania. Obowiązują również oferty grupowe, niebieski o dwa Strona internetowa

Informacje dla gości: Egipt Podróże

Film przedstawiający nurka dotykającego rekina wielorybiego, co kończy się grzywną #scuba #news

BĄDŹMY W KONTAKCIE!

Otrzymuj cotygodniowe podsumowanie wszystkich wiadomości i artykułów Divernet Maska do nurkowania
Nie spamujemy! Przeczytaj nasze Polityka prywatności więcej informacji.
Zapisz się!
Powiadamiaj o
gość

0 Komentarze
Informacje zwrotne w linii
Wyświetl wszystkie komentarze

Skontaktuj się z nami!

0
Chciałbym, aby twoje myśli, proszę o komentarz.x