Pod Budapesztem

Niektóre z większych pomieszczeń mogą mieć dziesiątki metrów szerokości, a czasami światło z Twojej lampy nie dociera do dołu
Niektóre z większych pomieszczeń mogą mieć dziesiątki metrów szerokości, a czasami światło z Twojej lampy nie dociera do dołu
Dymitr Górski
Dymitr Górski

Jeden z najbardziej imponujących systemów jaskiń na świecie znajduje się pod europejską stolicą, a jego potencjał eksploracyjny rośnie z każdym tygodniem. Kiedy Dmitrij Górski zdecydował się spędzić długi weekend na Węgrzech, czekało go wiele niespodzianek.

NIEWIELE SYSTEMÓW JASKINIOWYCH na świecie mają modny adres w centrum miasta. Ten tak. Sprawdź to w Yellow Pages! Adres to Frankel Léo út. 48, Budapeszt, Węgry.

Tunele w samym środku metropolii wiją się we wszystkich kierunkach przez miękki wapień.

Wejście znajduje się za niskim płotem, niedaleko zrujnowanej łaźni tureckiej, która wygląda, jakby została zbudowana 1000 lat temu. Ze źródła korzystano już w XI wieku.

Nurkowie eksplorują system jaskiń Molnár János od lat.

Sieć jaskiń nałożona na plan ulic Budapesztu i pokazana z profilu – grafiki pochodzą dzięki uprzejmości Antti Apunen i Janne Suhonen, autorów książki o systemie MolnÃr János Diving In The Dark
Sieć jaskiń nałożona na plan ulic Budapesztu i pokazana z profilu – grafiki pochodzą dzięki uprzejmości Antti Apunen i Janne Suhonen, autorów książki o systemie MolnÃr János Diving In The Dark

Tunele przypominają labirynt, nieregularny i ruchomy. od ogromnych pomieszczeń po ciasne ograniczenia i pionowe pęknięcia.
Z biegiem czasu zainstalowano skomplikowaną sieć lin grubych na palec.

Można się po niej poruszać za pomocą dużych strzałek na każdym skrzyżowaniu, ale bez lokalnego przewodnika jest to beznadziejna, a nawet niebezpieczna przygoda.

Nieregularny kształt układu zapewnia dużą liczbę obwodów i skomplikowanych połączeń.

Podczas pokonywania wielu ograniczeń można ciągnąć za liny; klasyczna, cienka prowadnica zostałaby dawno temu rozerwana na strzępy na ostrych kamiennych krawędziach.

Nurkowanie w Molnár jest wyjątkowym przeżyciem; Dołącz do mnie w wycieczce po miejskich eksploracjach napowietrznych w starożytnej stolicy Węgier!

Zsolt Gyurka zaczął nurkować jaskiniowo w 1981 roku, rok przed moimi narodzinami. Eksploruje jaskinię Molnár od około 11 lat i jest jednym z najbardziej doświadczonych nurków jaskiniowych na Węgrzech.

Zespół nurkowy i przewodnik Zsolt
Zespół nurkowy i przewodnik Zsolt

To on jakieś pięć lat temu znalazł małe przejście łączące stary system Molnár János, który miał zaledwie około 200 m długości, z nowym.

Jaskinię odkrył około 1860 roku farmaceuta Molnár János (na Węgrzech imię zawsze pisze się jako ostatnie).

Przeanalizował wodę i suchy obszar i doszedł do wniosku, że do Dunaju musi wpłynąć ogromna masa wody. Nurkowanie rozpoczęło się dopiero wiele lat później, w latach pięćdziesiątych XX wieku.


TYCH, KTÓRZY MÓWIĄ, ŻE KOLOR prawdziwych nurków jaskiniowych jest czarny, powinien wyjść i trochę więcej nurkować. Prawidłowa odpowiedź to różowy!

Zmiana koloru nowego elementu wyposażenia na różowy wymaga czasu. Czerwony jest łatwy; moje czerwone skrzydło Agira jest różowe po około 400 nurkowaniach z nim. Niebieski jest trudniejszy, ale Zsolt był kiedyś niebieski suchy skafander jest już prawie na miejscu.

Jest oldschoolowy, ma schowany długi wąż i jest niezależny – a po ponad 1400 nurkowaniach zna Molnár János jak własne podwórko.

Byliśmy w dobrych rękach i podczas wiosennego weekendu zwiedziliśmy wiele rzadko odwiedzanych miejsc.

Nurkowałem z Zoltanem (węgierskim przyjacielem z Finlandii) i belgijską parą Erikiem i Izoldą, dwójka z nas na obiegu zamkniętym, a reszta na podwójnych zestawach.

Na warunki nurkowe w Molnár trudno narzekać. Woda pochodzi ze źródeł termalnych znajdujących się głęboko w skorupie ziemskiej, a temperatura wody w dwóch różnych termoklinach wynosi 25 i 19°.

Podobnie jak sama jaskinia, wydają się nie mieć żadnego logicznego schematu. Temperatura losowo rośnie i spada w różnych częściach systemu.

Rękawiczki nie są konieczne, ale są dobrym pomysłem, biorąc pod uwagę wszystkie ciasne ograniczenia, przez które trzeba się przecisnąć, aby dotrzeć do szerszych obszarów.

Woda zżera tu chromowane elementy regulatorów i gumowe uszczelki.

Wiele urządzeń po pewnym czasie staje się bezużytecznych.

Winowajcami są siarka i dwutlenek węgla. Źródła termalne znajdujące się głęboko pod miastem unoszą siarkowodór, a pH wody spada wraz z powstawaniem kwasu siarkowego.

Ponadto dwutlenek węgla rozpuszczający się w wodzie tworzy kwas węglowy, dzięki czemu woda staje się kwaśnym koktajlem.

Z tego też powodu wapień jaskini jest tak porowaty. Ściany są jak gąbka; dotknij czegokolwiek, a rozbije się na 100 kawałków.

GRUBA WARSTWA GLINY pokrywa podłogę. Pył wapienny spada z sufitu, nawet jeśli nie poruszasz go swoją ręką płetwy. Czasami wystarczą pęcherzyki wydechowe, aby znacznie zmniejszyć widoczność.

Dno jaskini pokrywa gruba warstwa gliny i mułu
Dno jaskini pokrywa gruba warstwa gliny i mułu

Z tego też powodu nie da się tu wykonać zwykłych połączeń – poluzowałyby się i zabrałyby ze sobą kawałek wapienia.

To, że cała jaskinia przypomina ser szwajcarski, można prawdopodobnie wytłumaczyć agresywną wodą, ale gęstość i skład materiału w różnych częściach muszą się znacznie różnić.

Przepływ wody w jaskini jest prawie zerowy, ale ogólny kierunek jest w stronę Dunaju.

Woda zawsze najłatwiej przeniknie przez skałę, a naukowcy uważają, że jaskinia Molnár powstała w wyniku chemicznego rozpuszczenia, a nie mechanicznego rozpuszczenia spowodowanego przepływem samej wody.

Rozpuszczanie chemiczne pozostawia na ścianach dziwne kształty i wzory
Rozpuszczanie chemiczne pozostawia na ścianach dziwne kształty i wzory

Wszystkie połączenia wykonuje się poprzez wkręcenie długiej śruby głęboko w ściany, na której znajduje się metalowa szekla utrzymująca pętlę linki, do której później mocowana jest główna linia. To powolny i uciążliwy proces.

Nie ma mung, nie ma osadów organicznych, nie ma ryb. W kwaśnej wodzie przeżywa jedynie kilka maleńkich, białych równonogów.

Rozpuszczenie tworzy również wiele „półek”.
Rozpuszczenie tworzy także wiele „półek”.

Czasami można zobaczyć ostrza i inne metalowe przedmioty przykręcone do ścian z notatką: „Nie dotykaj, należy do mnie”.

Są one tutaj umieszczane przez nurków, ponieważ za kilka miesięcy będą wyglądać rustykalnie i zużyte.

Jeśli szukasz starożytnej szabli tureckiej na pamiątkę, możesz znaleźć jeden z tych artefaktów na centralnym rynku Budapesztu…

PRAWIE KAŻDY NURK odwiedzając Molnár zatrzymuje się w hotelu w Budzie o nazwie Császár. Jest to tanie i wygodne, ponieważ wejście do jaskini znajduje się zaledwie 100 m dalej.

Poszliśmy tam wcześnie rano następnego dnia po przyjeździe. Pogoda była zaskakująco ciepła – 20° i słoneczna.

Jaskinia-instruktor Zsolt zajmuje się wszystkim profesjonalnie. Przeanalizowaliśmy butle nitroksowe, które dla nas przygotował.

Wejście do jaskini znajdowało się kiedyś w małym stawie, ale kilka lat temu w pobliskim szpitalu zainstalowano rurę do pompowania wody przez ulicę do celów medycznych.

Mały korytarz stał się niemożliwy do przepłynięcia nawet przy pomocy bocznych wierzchowców i trzeba było stworzyć nowe wejście.

Obecnie do systemu jaskiń wchodzi się po drabinie przez coś, co przypomina starą piwnicę. Przejście jest początkowo bardzo ciasne, trudne do przejścia dla bliźniaków i etapów.

Pod tym stawem zaczyna się system jaskiń MolnÃr JÃnos
Pod tym stawem zaczyna się system jaskiń MolnÃr JÃnos

Aby dotrzeć do wejścia do samego systemu, trzeba przepłynąć około 10 m przez wąską szczelinę.

W końcu widzisz gruby kabel elektryczny biegnący w stronę małego bocznego przejścia na dnie szczeliny. To prowadzi do głównej linii.

Wejście do jaskini jest dość wąskie
Wejście do jaskini jest dość wąskie

Schodzisz na dół i czołgasz się po linie, aż połączy się ona z liną.

Około następnych 100 m składa się z ciasnych pęknięć i kilku ograniczeń, przez które być może będziesz musiał zejść głową w dół. To stara część jaskini, jaką znano zaledwie sześć lat temu.

Niewielkie przejście w rogu jednego z pomieszczeń schodzi ostro w dół, a następnie zakręca. Wejdź do niej głową w dół, przeciśnij się, aż się rozszerzy i znajdziesz się w nowym Molnárze.

Bardzo mała szczelina w ścianie może prowadzić do ogromnych pomieszczeń i setek metrów niezbadanych przejść.
Bardzo mała szczelina w ścianie może prowadzić do ogromnych pomieszczeń i setek metrów niezbadanych przejść.

Stara część jaskini składa się z około 500 m przejść, natomiast nowa część obejmuje ponad 5000 m i cały czas dodawana jest nowa linia. Maksymalna badana głębokość dzisiaj wynosi około 90 m.

Wszystkie badania prowadzone są na obwodzie otwartym, a hulajnogi weszły do ​​użytku dopiero niedawno.
Już podczas pierwszego nurkowania byliśmy zaskoczeni różnorodnością jaskini.

Wapień jest zwykle jasnobiały, ale tutaj widzieliśmy wszystkie odcienie szarości, a nawet czarne ściany.

Zsolt wyjaśnił, że czerń pochodziła z tlenku manganu, rozpuszczonego w termalnej wodzie mineralnej i krystalizującego na białych ścianach.


ODKRYWCY TU PRACUJĄ BLIŻEJ z uniwersytetem w Budapeszcie, gdzie chemicy analizują minerały i wodę w jaskini.

Znaleziono tu kilka minerałów. Jedna z nich, nieznana wcześniej krystaliczna forma kalcytu, wciąż stanowi zagadkę dla naukowców.

Gdzieniegdzie na ścianach znajdują się obszary pokryte drobnymi kryształami. Odbijają one światło, wysyłając je przez jaskinię. Kryształy to często siarczan baru.

Ślady poszukiwań i działalności naukowej są wszędzie. Na wielu skrzyżowaniach stoją zapieczętowane plastikowe butelki po coli, zawierające termometry.

Dlaczego po prostu nie umieścić instrumentów w wodzie, zapytałem później Zsolta.

Wyjaśnił, że z czasem równowaga temperaturowa wewnątrz butelki została osiągnięta.

Gdyby termometr nie był chroniony, nurkowie podchodzący do niego, aby go odczytać, mieszaliby wodę wokół niego i ryzykowaliby nieprawidłowy odczyt.

Po dwóch nurkowaniach w Molnár Zsolt miał dla nas coś wyjątkowego. Załadowaliśmy nasz sprzęt do jego minibusa i pojechaliśmy przez ruchliwe centrum Budapesztu, wypełnione turystami cieszącymi się ciepłą pogodą.

Przechodziliśmy przez ulice osiedlowe, potem zaczęły pojawiać się budynki przemysłowe z czerwonej cegły.
Zatrzymaliśmy się przy bramie.

Zaspany strażnik rozpoznał Zsolta i wpuścił nas na dziedziniec fabryczny z czerwonymi ścianami po obu stronach i wysokimi kominami wznoszącymi się ku niebu.

Zsolt własnymi kluczami otworzył jeszcze dwie lub trzy bramy, po czym wjechaliśmy do piwnicy o białych ścianach i zatrzymaliśmy się pod ogromnym budynkiem.

Przygotowaliśmy sprzęt i czekaliśmy zaskoczeni, aż zobaczyliśmy Zsolta jadącego małym samochodem elektrycznym z przyczepą, takim, jakiego używa się na lotniskach do przewożenia bagaż.

Powiedział nam, że tunele przed nimi są za małe dla standardowego samochodu.

Miejscem, do którego dotarliśmy, była Köbánya, czyli „Kopalnia Kamienia”. Mieliśmy nurkować w 1000-letniej kopalni wapienia!

Kopalnie Sala i Tuna w Szwecji, które uważałem za starożytne, nagle wydały mi się o wiele bardziej nowoczesne.

Zsolt pewnie jechał labiryntem coraz węższych tuneli. Elektryczne kinkiety zainstalowane przez nurków zamigotały, obudzone przez czujniki ruchu.

W końcu zatrzymał się i wskazał na małe drzwi w jednej ze ścian – nasze wejście.

Ubraliśmy się i zeszliśmy po schodach. Nagle pod nogami rozbryzgała się woda! Nawet nie zauważyliśmy powierzchni, woda była tak czysta.


PRZEPROWADZILIŚMY KONTROLE i szliśmy dalej korytarzem, tym razem z włączonymi automatami. Temperatura była znacznie niższa niż w jaskiniach termalnych, około 12°C.

Schody schodziły na głębokość około 15 m, a stamtąd zaczynał się długi korytarz. Pośrodku znajdowała się drewniana podłoga, ale po obu jej stronach korytarz ciągnął się w ciemność, nieznaną głębię.

Dotarliśmy do ogromnego pomieszczenia ze kręconymi schodami w jednym rogu i dużym otwartym włazem pośrodku, warsztatem.

W pomieszczeniu stało kilka powozów na kołach, ale pośrodku były tylko fundamenty, na których kiedyś stały maszyny.

Niektóre maszyny w kopalni Kánya są tak dobrze zachowane, że ich koła zębate wyglądają na gotowe w każdej chwili zacząć się obracać
Niektóre maszyny w kopalni Kánya są tak dobrze zachowane, że ich koła zębate wyglądają na gotowe w każdej chwili zacząć się obracać

Zsolt powiedział nam później, że kopalnia funkcjonowała do XVIII wieku, po czym pewien browar wykorzystywał jej część jako magazyn.

Podczas II wojny światowej Niemcy produkowali tu części do silników myśliwskich Messerschmitta. Obecnie opuszczony, jest popularnym miejscem nurkowania dla nurków technicznych z całych Węgier i nie tylko.

Zsolt miał tam własną sprężarkę i bank gazu.

Zsolt wiedział, że spodoba nam się kopalnia Köbánya, ale drugi dzień w Molnár będzie jeszcze bardziej wyjątkowy.

„Jesteście dobrymi nurkami; dzisiaj pokażę Wam jeden z obszarów, który obecnie eksplorujemy!” powiedział nam tego ranka.

Przygotowaliśmy sprzęt. Wiedzieliśmy, że nurkowanie będzie dość długie, a oprócz bliźniaków na plecach potrzebne były nam dwa stopnie gazu dennego.

Nasza trasa poprowadziła nas przez znany odcinek do nowego obszaru poprzez ograniczenie. Widoczność jest znacznie lepsza w tych częściach jaskini, które są rzadko odwiedzane przez gości-nurków.

Korytarze również stawały się coraz większe, czasami otwierając się w ogromne sklepienia głębokie na dziesiątki metrów.

W jednym miejscu musieliśmy przejść pod dachem takiego skarbca i nie było widać dna. Później Zsolt powiedział nam, że było to na około 55 m – my byliśmy na 40.

Potem jaskinia zaczęła się spłycać i weszliśmy do obszaru, w którym widzieliśmy, że trwają aktywne eksploracje.

Tu i ówdzie na głównej linie wisiały wielkie bębny z liną. Kiedy eksplorujemy, zwykle zaznaczamy odległość za pomocą węzłów, ale w przypadku lin grubych na palec byłoby to niepraktyczne.

Zamiast tego używano klamerek do bielizny, aby oznaczać każdy metr odległości. Generowane są niezwykle dokładne mapy komputer za pomocą pomiarów.

Zsolt kiedyś sprawdził dokładność mapy, wbijając wiertło w skałę na poziomie ulicy, w miejscu, w którym, jak obliczył, jaskinia sięgała zaledwie metr poniżej.

Następnie tam zanurkował. Znaleziono wiertło wystające pod wodą w tunelu jaskini, zaledwie metr od punktu, w który celował!

Gdy w drodze powrotnej schodziliśmy do głębokiej części jaskini, spotkało mnie nieprzyjemne przeżycie.

Poczułem, że nie mogę wyrównać prawego ucha i przez chwilę wyobraziłem sobie, że utknąłem ponad kilometr w systemie, godzinę od wejścia, z niedostępnymi dla mnie głębokimi przejściami blokującymi mi drogę.

Dałem sygnał drużynie, żeby zwolniła, wspiąłem się kilka metrów w górę, blok przeleciał jak kula armatnia i wszystko się wyjaśniło.

Nurkowanie jaskiniowe może być czasami zbyt ekscytujące, ale długi dopływ do wyjścia przebiegł bez dalszych problemów.


ZSOLT CHCIAŁ NAM POKAZAĆ jeszcze jedno niezwykłe miejsce, zanim wyruszyliśmy – ogromne sklepienie głęboko w systemie jaskiń, ze ścianami czarnymi jak noc.

Wydawało się, że niebieskie promienie z naszych lamp zostały przez nie wchłonięte i nigdy nie wróciły.

Górujące wokół nas mury wydawały się tak niezniszczalne jak starożytny magiczny zamek.

Jednak najlżejsze dotknięcie usunie kolor w wyniku eksplozji czerni, odsłaniając pod spodem śnieżnobiały wapień.

Warstwa tlenku manganu osadzała się na ścianach przez wieki, przynoszona przez wodę mineralną z głębi Ziemi.

Niesamowicie piękny i delikatny, pokój może łatwo zostać utracony na zawsze przez nieostrożnych nurków.

Zsolt zachował to na ostatnią chwilę, gdy miał pewność, że nie zakłócimy piękna Mólnara Jánosa.

Zsolt to nie tylko świetny nurek, to strażnik wielkiego skarbu!

Film przedstawiający nurka dotykającego rekina wielorybiego, co kończy się grzywną #scuba #news

BĄDŹMY W KONTAKCIE!

Otrzymuj cotygodniowe podsumowanie wszystkich wiadomości i artykułów Divernet Maska do nurkowania
Nie spamujemy! Przeczytaj nasze Polityka prywatności więcej informacji.
Zapisz się!
Powiadamiaj o
gość

0 Komentarze
Informacje zwrotne w linii
Wyświetl wszystkie komentarze

Skontaktuj się z nami!

0
Chciałbym, aby twoje myśli, proszę o komentarz.x