Siłacz, rebreather i tunel

siedem lat 1999
siedem lat 1999

Około 10 minut drogi od Newport pociąg jadący do Londynu nagle pogrąża się w ciemnościach. Stukot nasila się, minuty mijają. Okna służą teraz jako lustra, osłaniając podróżnego przed zimnem otoczenia oddalonym o kilka cali.

Wydaje się, że pociąg zwolnił, ale wrażenie prędkości pozostaje. Niewielu podróżnych zdaje sobie sprawę, że zanurzają się około 45 m poniżej poziomu morza w tunelu o długości 4.5 km, aż do angielskiej strony ujścia rzeki Severn.

Po około sześciu minutach świat na powierzchni zostaje odzyskany, a pasażerowie rejestrują to miejsce jedynie jako punkt orientacyjny – tunel Severn. Nie mają już żadnego szacunku dla podziemnego świata, który dostrzegli.

W połowie lat osiemdziesiątych XIX wieku, kiedy utworzono połączenie kolejowe Great Western między Londynem a południową Walią, budowę tunelu Severn okrzyknięto wielkim osiągnięciem inżynierii, najdłuższego podmorskiego tunelu na świecie.

Jednak gdyby nie wysiłki nurków, mogłoby to opóźnić się o lata, a firmie budowlanej groziłoby prawdopodobnie bankructwo.

Koncepcja połączenia między Południową Walią, Bristolem i Londynem powstała nie tylko po to, aby umożliwić podróż pasażerom, ale także po to, aby wesprzeć rosnący handel węglem.

Miejsce to znajdowało się w zwężeniu rzeki Severn, gdzie ujście miało szerokość 2.25 mili. Tunel miałby przebiegać ponad 10 m poniżej najgłębszego punktu rzeki.

Budowę rozpoczęto w marcu 1873 roku. Sześć lat później wzdłuż linii tunelu zatopiono pięć szybów, a pracujące w nich zespoły górników przejechały około trzech mil małych wyrobisk.

Oczekiwano, że podczas pracy poniżej poziomu morza ze skał wycieknie spora ilość wody, którą trzeba będzie wypompować.

W szybach zainstalowano pompy i spełniały one wymagania aż do 18 października, kiedy górnicy przechwycili dużą szczelinę po walijskiej stronie rzeki, z której wypłynęła fala pływowa świeżej, czystej wody.

Wielka Wiosna okazała się niemożliwa do opanowania. W ciągu 24 godzin poziom wody podniósł się o 45 m. Wszystkie pobliskie wyrobiska podziemne zostały zatopione. O dziwo, nikt nie zginął.

Zbudowano dwa ogromne korki, czyli osłony, aby zatkać źródło przepływu, jeden do blokowania chodnika prowadzącego od podstawy szybu w kierunku źródła wody, a drugi do blokowania czołowego tunelu.

Te zakrzywione konstrukcje o wymiarach 4 na 3 m i ważące około 3 tony każda zostaną opuszczone przez wodę o głębokości 40 m i prowadzone na miejsce przez nurków, wzmocnionych ciężkimi belkami umieszczonymi pomiędzy nimi.

Efekt ssania

Nurkowie z Siebe Gorman, korzystający ze standardowego sprzętu, byli ograniczeni nie tylko ciężarem sprzętu i długimi, ciężkimi wężami powietrznymi, ale musieli pracować w ciemności, pośród wstrząsającego toru przeszkód w postaci suwnic, platform i porzuconych narzędzi do drążenia tuneli.

Ciśnienie wody na głębokości było tak duże, że niewielu było w stanie je wytrzymać, a znaczny wysiłek fizyczny był niemożliwy.

Wykonawca stwierdził, że należy obniżyć ciśnienie. Uruchomiono trzy ogromne pompy i rozpoczęło się opuszczanie osłon.

9 lutego zassanie jednej pompy przyciągnęło głównego nurka, potężnego człowieka nazwiskiem Alexander Lambert, tak szybko do rury wlotowej, że do uwolnienia go potrzebowali trzech silnych mężczyzn na linie!

Tydzień później trzeba było wyłączyć pompy, całe miejsce zostało ponownie zalane, a Lambert zanurkował na głębokość 40 m na dwie godziny, aby wyprostować gumową uszczelkę.

W kolejnych miesiącach przeprowadzono dowolną liczbę równie wstrząsających nurkowań, ale sama objętość i ciśnienie wody były tak wielkie, że nurkowie po prostu nie byli w stanie opanować sytuacji.

Nic do tego!

W październiku 1880 roku, rok po wielkiej powodzi, pojawił się sposób odizolowania wyrobisk od przepływu wody.

Pracując pod ciśnieniem około 10 m wody, w zimnej wodzie i za pomocą dotyku, nurek wspinał się po wyrobisku, przez które woda przepływała przez 300 m od dna szybu.

Przechodził przez wąskie drzwi, wciągał dwie ciężkie stalowe szyny (po których jeździły ciężarówki do usuwania skał), zamykał ciężkie metalowe drzwi, zamykał dwa zawory rurowe o dużej średnicy i zawracał 300 m do szybu!

Było już jasne, że do tego zadania nadaje się tylko jeden człowiek – Alexander Lambert, mierzący 5 cm wzrostu, ale niezwykle silny.

Musiał być; jego normalny strój do nurkowania składał się z 9-kilogramowych butów do nurkowania, 18-kilogramowego napierśnika i 27-kilogramowego hełmu oraz ciężkiego węża powietrznego. Dwóch innych nurków, jeden na dnie szybu, drugi 150 m wzdłuż niego, będzie na miejscu, aby pomóc w wyciągnięciu węża powietrznego do przodu.

Lambert, wyposażony jedynie w krótki żelazny drążek, wspinał się po stosach gruzu, narzędzi i mijając przewrócone ciężarówki, porzucone rok wcześniej w panice robotniczej.

Jednak około 30 m od celu tarcie węża powietrznego unoszącego się o skałę i wokół drewnianych podpór stało się tak duże, że nie był w stanie pokonać oporu. W końcu musiał przyznać się do porażki.

Wracając, jego wąż zaczął zwijać się w zwoje, zanieczyszczając podpory dachowe i wszystko inne na swojej drodze.

Cierpliwie go rozwikłał i powoli wrócił swoją samotną trasą. Wrócił w bezpieczne miejsce, gorzko rozczarowany porażką.

Główny wykonawca Thomas Walker, obecnie zdesperowany, słyszał o eksperymentalnym aparacie do nurkowania należącym do mieszkańca Wiltshire, Henry'ego Fleussa.

Było całkowicie samowystarczalne; zamiast węża powietrznego nurek nosił w małym plecaku zapas sprężonego tlenu, aby w razie potrzeby zaopatrzyć hełm.

Fleuss przybył następnego dnia. Jego aparat składał się z ściśle dopasowanej wodoodpornej maski na twarz, połączonej dwiema gumowymi rurkami z elastycznym aparatem oddechowym torba lub przeciwpłuco noszone na plecach nurków.

Połączenia torba, który był podłączony do butli z tlenem, zawierał substancję chemiczną, która pochłaniała dwutlenek węgla.

Kiedy tlen w torba był używany, był uzupełniany ręcznie z butli.

Na głębokim końcu

severn2999 1
Siłacz, rebreather i tunel 2

Głowę zakrywał ciężki mosiężny hełm, pod którym Fleuss opracował prosty, ale skuteczny system recyklingu gazu.

W ciasnym maska, gas was inhaled via the nose and exhaled via the mouth back into the torba.
Pomysłowy system zapewnił czas trwania około trzech godzin.

Jednakże Fleuss miał bardzo małe doświadczenie w nurkowaniu i podczas żadnego ze swoich eksperymentalnych nurkowań testowych nie zszedł głębiej niż 6 m.

W dniu 5 listopada 1880 roku pierwszy rebreather został wystawiony na próbę w najbardziej nieprzyjaznym środowisku, jakie można sobie wyobrazić.

Lambert widział Fleussa w pierwszej części swojej podróży, ale gdy znalazł się w tunelu prowadzącym do Wielkiego Źródła, był sam.

Bez światła i w pozycji pionowej niemożliwe było ustalenie kierunku. Po obu stronach tunelu zbudowano rów odwadniający, więc trudno było podążać za linią ściany.

Najprostszym droga do przodu polegało na czołganiu się na rękach i kolanach pomiędzy szynami.

Zanurzając się w głębokim błocie i wspinając się po gruzach, Fleuss, co zrozumiałe, wkrótce zaczął się chwiać. W końcu stracił nerwy i na wyjściu oświadczył, że nie podejmie kolejnej próby za 10,000 XNUMX.

Thomas Walker poprosił Fleussa o pożyczenie swojego aparatu Lambertowi, argumentując, że sukces zapewni wynalazcy najlepszą możliwą reklamę.

Lambert najwyraźniej również dał się przekonać, ale po próbach szybko zdał sobie sprawę, że aparat ma potencjał.

Warto zauważyć, że w roku 1880 niewiele wiedziano o skutkach oddychania czystym tlenem; minęło kilka lat, zanim zidentyfikowano jego potencjał toksyczny.

Po południu 8 listopada Lambert rozpoczął podróż do czarnego tunelu. Te czekanie spędziło pełne napięcia 90 minut zanim wrócił.

W tym czasie podszedł i wspiął się do drzwi, podniósł jedną ze stalowych szyn i przekręcił jeden z zaworów, zgodnie z potrzebą.

Jednakże, być może bardziej niż trochę zdenerwowany nowym sprzętem, którego używał i nie wiedząc, jak długo spędził pod wodą, praca wciąż nie została ukończona.

Aparatura najwyraźniej działała dobrze i Lambertowi zależało na dokończeniu zadania. Fleuss wrócił do Londynu po więcej pochłaniaczy tlenu i dwutlenku węgla i minęły dwa dni, zanim ponownie wyruszył.

Podczas 80-minutowego nurkowania Lambert odtworzył trasę do drzwi, wymontował drugą szynę, zamknął drzwi i przekręcił drugi zawór zgodnie z instrukcją. Wrócił triumfalny.

Pod koniec następnego dnia pompy wykonały swoją pracę i dostęp do większej części wyrobisk był ponownie możliwy.

Wielka Wiosna została ostatecznie zamknięta na początku stycznia 1881 roku, tymczasowo kontrolowana, ale jeszcze nie pokonana.

Znajdujące się za cegłami i innymi elementami ciśnienie wody na otaczające warstwy skalne było znaczne. W październiku 1883 roku wyrobiska ponownie zalały.

Lambert został wezwany ponownie. Tym razem nie udało mu się zamknąć drzwi, mając na sobie aparat Fleussa, ale udało mu się uratować sytuację, nosząc standardowe wyposażenie.

Nowy początek

Ta druga powódź była wystarczającym ostrzeżeniem dla wszystkich zainteresowanych. Utrzymywanie lub uwięzienie Wielkiego Źródła za tak wieloma stopami muru nie miało większego sensu, ponieważ woda nieuchronnie w końcu zlokalizowałaby słaby punkt.

Ostatecznym rozwiązaniem było zatopienie specjalnego szybu, umożliwienie swobodnego spłynięcia źródła do tego zlewu i zainstalowanie odpowiedniego sprzętu do wypompowywania wody na powierzchnię.

W maszynowni znajdowało się ostatecznie sześć kornwalijskich silników belkowych, które pracowały do ​​1961 roku, kiedy to zastąpiono je pompami elektrycznymi.

Nieoczekiwane spotkanie ze zbiornikiem słodkiej wody pod ziemią drogo kosztowało firmę, a pierwszy pociąg przejechał tunelem dopiero we wrześniu 1885 roku.

Jakość wody wypływającej z Wielkiego Źródła jest jedną z najlepszych ze wszystkich podziemnych źródeł, do tego stopnia, że ​​obok pompowni zlokalizowano papiernię.

Obecnie codziennie pompuje się około 72 milionów litrów wody, co wystarcza do zaopatrzenia nie tylko młyna, ale także browaru, lokalnej społeczności i głównych hut stali w Llanwern. Skąd pochodzi woda, wciąż nie wiadomo.

Nowa książka Martyna Farrsa, Historia i rozwój nurkowania jaskiniowego, opublikowane przez Baton Wicks, ukaże się w listopadzie 2018 r.

Film przedstawiający nurka dotykającego rekina wielorybiego, co kończy się grzywną #scuba #news

BĄDŹMY W KONTAKCIE!

Otrzymuj cotygodniowe podsumowanie wszystkich wiadomości i artykułów Divernet Maska do nurkowania
Nie spamujemy! Przeczytaj nasze Polityka prywatności więcej informacji.
Zapisz się!
Powiadamiaj o
gość

0 Komentarze
Informacje zwrotne w linii
Wyświetl wszystkie komentarze

Skontaktuj się z nami!

0
Chciałbym, aby twoje myśli, proszę o komentarz.x